NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Dyscyplina, jaką jest koszykówka wymaga w dużej mierze wrodzonych talentów i zachowań, które znacznie ułatwiają nam pracę na boisku, czy sali treningowej. Jednak wielu koszykarzy to przykłady nieustannej, ciężkiej pracy i utrzymania swojego ciała w dobrej dyspozycji, co idzie w parze z dobrymi wynikami i pozytywną opinią u trenera. W dzisiejszym artykule postaramy się sprecyzować podstawowe umiejętności, aby stać się gwiazdą lokalnego teamu lub tą na miarę NBA.

1. Panowanie nad piłką

Polepsz swoje umiejętności handlingu. Od lat w świecie koszykarskim mówią, że to właśnie panowanie nad piłką to najważniejsza umiejętność, którą musisz nabyć, aby stać się liczącym się w grze zawodnikiem. Nie chodzi tu o sztuczki w stylu Stepha Curry’ego (choć jeśli ogarnąłeś podstawy to czemu nie nauczyć się takiego kozła), a o podstawowe obycie się z gałą.

Widzieliście kiedyś, jak przygotowuje się do spotkania rozgrywający Warriors? Na parkiecie pojawia się grubo przed otwarciem bram, żeby być gotów na swojego przeciwnika. Kozłuje, kozłuje i kozłuje… Te rutyny pozwalają graczom wejść w rytm, z którego potem trudno ich wybić w trakcie spotkania.

Na początek zacznijmy od kozła między nogami. Najpierw lewa, potem prawa. Skup się głównie na zmianie ręki odpowiednio do nogi pod którą kozłujesz. Jeśli dobrze wychodzi Ci to w miejscu utrudnij trochę ćwiczenie kozłując w ruchu między pachołkami na przestrzeni 30-50 metrów.

Kolejnym etapem będzie spacerek wzdłuż boiska kozłując swobodnie między nogami. Po dobrych kilku razach spróbuj tego ćwiczenia na pełnej szybkości, co pozwoli Ci łatwo zmieniać kierunki na parkiecie.

Na koniec drybling z końca boiska do linii rzutów wolnych, gdzie oddajemy rzut albo layup z pod kosza, zbieramy piłkę i wracamy na drugą połowę powtarzając całą czynność jeszcze raz.

2. Podania

Rozdawaj podania, notuj asysty. Jeśli chcesz być najlepszy w szkolnym teamie albo wśród kolegów na starym, betonowym boisku za blokiem musisz poświęcić większość treningowego czasu na podania. Niektórzy już naturalnie czują piłkę w rękach i bez problemu potrafią zagrać na kilka metrów do dobrze ustawionego kolegi, który potem pali tróję i wygrywacie spotkanie.

W baskecie można wyróżnić dwa, podstawowe typy podań: z klatki piersiowej po linii prostej bez kozła i te, które lecą po koźle. To drugie jest dużo cięższe dla obrońcy, podobnie zresztą jak w piłce nożnej, gdzie zawodnicy obrali technikę strzału po koźle i uderzona piłka kozłuje dosłownie przed bramkarzem, który nie jest w stanie na szybko określić, gdzie poleci futbolówka.

Warto, aby gracze, którzy chcieliby popracować nad swoimi podaniami rozegrali kilka spotkań pod presją, co pozwoli znacznie bardziej skupić się na podaniach niżeli na dryblingu, chyba że jesteś podwórkowym Kobe’m i palisz trójki mając przy sobie trzech obrońców.

Kolejnym, ważnym elementem jest siła. Aby zwiększyć prędkość i impet podania zrób wykrok opierając ciężar ciała głównie na nodze z wykroku. Stabilizacja podczas podań pozwala Ci także kontrolować zagranie zanim dostarczysz je do kumpla z drużyny. Gdzie kierować podanie? Prosto w ręce, bo jeśli gracz, do którego zagrywasz nie należy do tych z najlepszym refleksem i rzucasz mu piłkę w nogi to zaliczycie stratę albo obrońca zagarnie gałę i przeciwnik odwdzięczy się Wam szybką kontrą.

Jak ogarniecie już podstawy zagrań można zacząć działać z rotacją, która także pozwala na dostarczenie piłki nawet w najbardziej obstawiony zakamarek pola trzech sekund. W podkręcaniu najważniejsze są palce. Ale w przeciwieństwie do rzutu w podaniach bardziej chodzi o kciuki, które muszą być skierowane w dół, kiedy piłka opuszcza Twoje dłonie. Rotacja zwrotna znacznie ułatwia pracę graczom catch-and-shoot, którzy odpalają rzut zaraz po dostarczeniu piłki do ich rąk nie martwiąc się o to, czy dłonie oplatają całą piłkę, czy też nie.

Pamiętajcie, żeby za dużo nie kozaczyć przy podaniach, bo to kończy się w większości przypadków stratą i dodatkowym niesmakiem ze strony kolegów z zespołu. Nie rzucaj też za mocno, tym bardziej jeśli grasz z młodszymi od siebie rówieśnikami, którzy nie mają tyle krzepy, co Ty.

I najważniejsze: nie podskakuj przy zagraniach do partnerów! Wszyscy wiemy, że jeśli już wyskoczysz z piłką wg. zasad koszykówki nie możesz wrócić z nią z powrotem na ziemię, co równa się skróconym czasem na decyzję i dodatkową presją. Tego typu zagrania są przydatne tylko i wyłącznie wtedy, gdy przed wyskokiem ustaliłeś, gdzie chcesz zagrać i masz pewność, że zrobisz to dobrze oszukując dodatkowo paru obrońców.

3. Rzuty

Ci, którzy oddają na parkiecie mnóstwo rzutów i trafiają je zostają zapamiętani na długie lata, bo mimo wszystko to właśnie punkty w baskecie są najważniejsze. Co zatem zrobić, żeby być postrachem obrońców i pierwszą opcją rzutową dla trenera?

Zacznijmy od końcówek palców. To właśnie nimi kontrolujesz gałę, kiedy ta jest w drodze do obręczy. Pamiętaj także o dobrym rozmieszczeniu nóg i ugięciach w kolanach zanim oddasz rzut. Następnie wyskocz swobodnie i wyprostuj pozycję z rękoma w powietrzu. Udowodniono kiedyś, że gracze którzy nie uginają nóg w kolanach przed wyskokiem do rzutu mają znacznie niższą skuteczność z gry, bo to właśnie nogi i ich ułożenie odgrywają bardzo ważną rolę przy rzucie. W sumie i nie tylko przy oddawaniu rzutu, bo jeżeli obejrzycie sobie dokładnie jakikolwiek mecz koszykarski skupiając się na tym, kiedy gracze poruszają się na obniżonej pozycji zobaczycie, że to główny aspekt obronny i ofensywny w dzisiejszym baskecie.

Każdy chciałby grać na skuteczności ponad 50% jednak wielu utrudnia sobie boiskowe życie rzutami z odchylenia, bądź z ręką obrońcy na twarzy. Pamiętaj, aby na początku starać się wykonywać tylko łatwe rzuty, gdy masz trochę miejsca i znajdziesz swoje miejsce na parkiecie. Jeśli będziesz trafiał często, a nie efektownie Twoja ocena gry znacznie wzrośnie. Nikt nie potrzebuje w drużynie gwiazdora, który pajacuje fadeaway’ami, oddającego rzuty z dziewiątego metra. Nabierz pewności, a z meczu na mecz będziesz oddawał więcej rzutów przy przyzwoitej skuteczności i dasz nauczkę niedowiarkom.

Twoja ręka ma być jednocześnie celownikiem, dlatego próbuj za każdym razem ustawiać łokieć w linii prostej do obręczy. Aby dodatkowo zwiększyć kontrolę zadbaj, aby środkowy palec, na którym opierasz piłkę także był w tej samej linii, co obręcz. Po rzucie maksymalnie wyprostuj rękę, aby mieć pewność, że piłka na pewno doleci do kosza i nie usłyszysz z trybun głośnego: „Airball!”

4. Ciało

Jeśli spędzasz całe godziny na sali ćwicząc rzuty czasami poświęć dodatkowy czas na swoje ciało, bo dobra kondycja i przygotowanie fizyczne to fundament dobrej gry na obu stronach boiska.

Zacznij od przygotowania planu ćwiczeń. Znajdą się tam treningi na polepszenie sylwetki, czy wytrzymałości tak, abyś był w stanie rozegrać pełny czas spotkania na wysokich obrotach. Sam zobaczysz, że różnica w przygotowaniu i czas poświęcony na wzmocnienie wydolności i masy mięśniowej odzwierciedli już kolejne spotkanie, do którego przeciwnik być może przygotowywał się na kanapie z browarkiem w ręce…

Dobrym rozwiązaniem zawsze były i będą ćwiczenia ze skakanką, sprinty na określone odległości, czy podskoki z dotykaniem obręczy. Spróbuj także krótkotrwałych ale intensywnych sesji rzutowych oraz pracy na nogach w defensywie i nie zapomnij o dobrym rozciąganiu!

5. Defense

Wiadomo, że ciężko być dobrym zarówno w obronie, jak i w ataku, ale pamiętaj, że jeśli będziesz świetny na obu stronach boiska możesz stać się kluczową postacią zespołu i rozdawać autografy podczas przerwy obiadowej na stołówce.

Kluczem do dobrej defensywy jest szybkość i stały ruch, bo przeciwnik nie będzie czekał aż w końcu ustalisz sobie pozycję i ustabilizujesz się na nogach. Wręcz przeciwnie, znajdzie się już pod koszem z łatwym layupem w siatce. Więc na czym warto się skupić najbardziej szlifując aspekty obronne?

Zacznij od zbadania terenu, tak żebyś wiedział gdzie jesteś zanim zerkniesz na kolegów z drużyny. Rozglądaj się bardziej za zasłonami niż polem trzech sekund, w którym powinieneś już stać. Pamiętaj, szybkość to klucz dobrej defensywy!

Większość zawodników popełnia błąd skupiając swą uwagę na piłce. Nawet najmniejszy ruch może spowodować, że Twój przeciwnik znajdzie drogę do kosza, dlatego skupiając wzrok na piłce jesteś podatny na pump-fejki, czy markowane podania. Lepiej będzie jeśli zawiesisz wzrok na oczach przeciwnika stale kontrolując jego zamierzenia w ataku. To Ty musisz być krok przed nim, a nie on przed Tobą.

Dobrzy obrońcy poruszają się tylko na ugiętych kolanach, więc zanim podejmiesz decyzję o byciu przyszłym królem pola trzech sekund nie zapomnij wzmocnić nóg, w szczególności wyższych partii mięśni, bo to one męczą się najszybciej podczas pozycji obronnej. Dobrym i szybkim rozwiązaniem jest tutaj ćwiczenie znane, jako krzesełko. Znajdź sobie miejsce, na którym mógłbyś oprzeć plecy i zejdź do pozycji siedzącej. Kilka serii po 60 sekund i zakwasy murowane!

Kiedy kryjesz kogoś tyłem do kosza stopy powinny być ustawione szeroko, tak abyś mógł poruszać się krokiem odstawno-dostawnym. Znacznie łatwiej jest Cię minąć, gdy masz nogi przy ciele, bo atakujący nie musi przejść Cię dookoła tylko może zastosować szybki crossover, a Ty będziesz grzał ławę przez następną kwartę za słaby defense.

Chcesz szybko zareagować na ruch przeciwnika? Pochyl się trochę do przodu, tak żeby Twój nos był niżej niż ten przeciwnika. Niższa pozycja znacznie zwiększy zakres ruchu i zmniejszy czas reakcji na poczynania oponenta, a Ty możesz pokusić się o przechwyt albo ustawić się i wymusić faul w ofensywie. Stabilizacja na nogach to niezbędny element, dlatego staraj się dbać o to, aby Twoje nogi były na linii z rękoma.

6. Walcz o każdą piłkę

Masz duży zasięg ramion? Jeśli tak to wykorzystaj tę przewagę na parkiecie podążając za przeciwnikiem w lekkim odstępie pozwalającym mu oddać rzut i zaatakuj, kiedy tylko ten spróbuje swojego szczęścia.

Jeśli będziesz w idealnej odległości i zareagujesz przed wykonaniem rzutu powinieneś sięgnąć piłkę i zaliczyć solidny blok, który doda Ci pewności w obronie, a przeciwnik zaleje się potem, bo jego kumple będą mu potem wypominali, że dostał czapę od nieznanego gościa. Nawet jeśli nie zablokujesz jego rzutu na pewno mu go nie ułatwisz. To zawsze lepsze niż spoglądać bezradnie na piłkę zmierzającą do siatki po łatwym rzucie z półdystansu. Tak więc zawsze ręka w górę!

To samo tyczy się zbiórek, które liczą się podwójnie w ataku i mają bardzo duży wpływ na końcowy rezultat spotkania, bo jeśli przegrywasz pojedynek na tablicach to tylko nieskuteczność i nieporadność rywali może pozwolić Ci wygrać spotkanie. Zbierając, zawsze próbuj ustawić się przed przeciwnikiem. To znacznie ułatwia robotę. Jeśli jednak nie zdążyłeś wbić się przed dryblasa pod koszem stój prosto, nie pochylaj się. Jeśli masz mocniejszy wyskok od rywala nawet będąc za nim zbierzesz piłkę i stworzysz sobie lub kolegom szansę na dobitkę.

7. Wzmocnij swoje koszykarskie IQ

Mistrzów w tym aspekcie oglądamy do dziś. Rajon Rondo, Derrick Rose, Blake Griffin, czy Kyrie Irving to przykłady koszykarskiej inteligencji nawet w najbardziej gorących momentach spotkania. Potrafią czytać grę, wiedzą jak wymusić faul, czy sprawić, że nawet najlepszy przeciwnik popełni błąd na ich korzyść.

Jak nie znasz zasad gry, to usiądź na ławce i postudiuj, bo tylko zaszkodzisz swojemu teamowi. Najlepszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie swojej kariery już za młodych lat, aby rozwinąć w sobie dodatkowe nawyki, które potem będą już bezwarunkowe.

Jeśli jednak w dzieciństwie wolałeś popalać fajki na placu zabaw lub spędzać cały wolny czas przed konsolą i zdecydowałeś, jako 20-latek, że chcesz spróbować sił w baskecie nic straconego! To sport dla każdego bez względu, czy masz 10, czy 50 lat.

Sam osobiście pamiętam swoje początki z koszykówką i stałe narzekanie na kroki, czy faule. Jednak po kilku osiedlowych spotkaniach z kumplami kroków już nie było, a zamiast fauli zdobywało się punkty. Wszystko to kwestia przyzwyczajenia i chęci do gry, bo jeśli czerpiesz z tego zabawę to nic nie stanie Ci na drodze, aby stać się lepszym graczem.

8. Ucz się gry!

Chcesz być najlepszy? Pogłębiaj wiedzę po treningach. Żyj basketem! Musisz wiedzieć wszystko o swojej pozycji i strategii na parkiecie. Znaj wszystkie zagrywki swojego teamu i wprowadzaj nowe, wykorzystujące Cię do zdobywania oczek, a kolegom przydatne w zdobywaniu nowych umiejętności. Jeśli zostaniesz generałem na boisku dostaniesz więcej minut i status gwiazdy na dzielni.

W dzisiejszych czasach mamy dostęp do Internetu, gdzie po wpisaniu hasła „ćwiczenia koszykarskie” otrzymamy mnóstwo wyników z poradami, materiałami wideo, czy kursami dla indywidualnych graczy. Zamiast płakać, że na zewnątrz zimno i nie da się poklepać z chłopakami włącz sobie filmik i trenuj w domu. Dopóki nie zrzucisz sąsiadom z dołu sufitu na głowę wrócisz na wiosnę taki mocny, że kumple będą oddawać Ci swoje drugie śniadania w zamian za wskazówki do nowych zagrań.

Analizuj swoje dotychczasowe spotkania. Weź kartkę lub telefon i zapisz sobie swoje mocne i słabe strony. Będziesz wiedział nad czym spędzić więcej i mniej czasu na treningach, co znacznie przyspieszy sam proces szlifowania umiejętności.

Znajdź mentora. Ale lepiej, żeby nie był to LeBron James… No chyba, że uczestniczysz aktualnie w jego campie i możesz zapytać o jakieś wskazówki. Może to być trener, wujek Stasiek, który kiedyś grał profesjonalnie w kosza, czy starszy kumpel, który o baskecie wie wszystko, ale na boisku nic mu nie wychodzi – najważniejsze, aby wniósł do Twojej gry coś świeżego.

Każdy trener to także inny punkt widzenia i filozofia gry. Jeśli w Twojej drużynie zmieniono coacha nie dołuj się, że nie dostaniesz minut na boisku tylko pokaż mu na następnym treningu, że jesteś ich wart. Każde wskazówki zamieniaj na czyny, chyba że nie idą w parze z Twoim stylem gry. Próbuj stale współpracować z trenerem, bo kto jak nie on ma Cię przygotować do nadchodzących wyzwań?

Chyba każdy Basketmaniak lubi oglądać NBA. Co prawda trochę to u nas trudne z racji innej strefy czasowej, ale NBA Sunday, czy niektóre wcześniejsze spotkania w środku tygodnia to pozycja obowiązkowa. Od kogo w końcu się uczyć, jak nie od najlepszych? Zawsze na każdym boisku znalazł się ktoś, kto wzorował się legendami zza oceanu, więc ten punkt traktujemy raczej jako dopełnienie, bo wiadomo, że NBA rządzi!

9. Poznaj swoją rolę

Nie skupiaj się tylko i wyłącznie na punktach. To główny problem amatorów – chcą wejść na boisko, i już w pierwszym meczu rzucić 30 punktów. Potem okazuje się, że po pierwszej kwarcie taki kozak ledwo oddycha i ma na koncie kilka strat. Ważniejsze jest to, abyś znał swoją wartość i wiedział, jak ją użyć, aby pomóc zespołowi odnieść ważne zwycięstwo. Bez obaw, nawet jeśli nie będziesz grał efektownie dobry trener zauważy Twoje starania i pochwali to, co prezentowałeś podczas ostatnich kilkudziestu minut na parkiecie.

Jeśli nie jesteś dobrym strzelcem z dystansu to nie rzucaj za dużo zza linii trzy punktowej. Lepiej oddaj piłkę temu, kto lepiej się sprawdza w tym obszarze boiska i jest dobrze ustawiony.

Może lubisz akcje catch-and-shoot? Skup się na tym. Środkowi też nie spędzają czasu na sali ćwicząc drybling tylko poświęcają więcej na zbiórki, czy akcje tyłem do kosza. Jeśli poznasz swoją rolę ułatwi Ci to także trening, gdzie będziesz mógł wybrać ćwiczenia specjalnie dla siebie.

10. Bądź silny mentalnie i pamiętaj, że to gra zespołowa

Bo basket to nie tylko gra fizyczna, ale także psychiczna. Niektórzy eksperci twierdzą, że to aż 70% gry, a sami trenerzy często sięgają po bardziej silniejszych mentalnie niż koksów z gorącą głową. Dlatego zawsze dawaj z siebie 100%, wylewaj siódme poty na treningach. Koszykówka to gra poświęceń oraz cierpliwości. Jeśli ktoś Cię skrytykował nie załamuj się. Pokaż, że stać Cię na więcej na kolejnym treningu. Tak właśnie uczy się basketu.

Trenerzy wolą graczy, którzy w swojej grze przejawiają pasję, determinację, którzy stają się lepszymi koszykarzami z dnia na dzień. Nie chodzi tylko o wolę zwycięstwa ale i o przygotowanie do sukcesów. Bądź agresywny. Wymuszaj presję na przeciwniku w ataku, jak i w obronie. Przejmuj wszystkie bezpańskie piłki budząc strach na parkiecie.

Dla tych, którzy radzą sobie lepiej z wideo niż z tekstem polecamy obejrzeć sesję treningową LeBrona we współpracy z Powerade’m. Znajdziecie tam na pewno dodatkowe ćwiczenia i sposób, w jakie należy je wykonywać. Podsumowując użyję tutaj przykładu naszego rodaka – Marcina Gortata, który jest tytanem ciężkiej pracy i tylko dzięki niej będzie rozgrywał swój kolejny sezon w najlepszej lidze koszykarskiej świata. I pamiętajcie, jak to mówił Allen Iverson „It’s all about practice.”

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany