NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Do tego, że koszulka Kobe’ego Bryanta zawiśnie wkrótce pod kopułą Staples Center nie mamy żadnych wątpliwości. Jedyną debatą na ten temat jest numer. Który Kobe był lepszy? Ten z ósemką, czy z numerem 24?

Po wejściu do ligi Bryant występował z numerem ósmym przez kolejne dziesięć sezonów. W 2006 zdecydował się na zmianę i występy z 24-ką, która przyniosła mu także niezliczone momenty chwały.

Pięć pierścieni mistrzowskich, cztery tytuły króla strzelców, MVP, rekordowe 81 punktów przeciwko Toronto Raptors… Po takich dokonaniach każdy zespół ogłosiłby Cię miejscową legendą. Szacunek należy się zarówno dla ósemki jak i numeru 24.

Zacznijmy od sezonu regularnego.

Kobe rozegrał 707 spotkań w purpurowo-zlotym uniformie z numerem 8. To o 69 meczów więcej niż w przypadku numeru 24. Co dziwne średnie Black Mamby wyglądają o wiele lepiej w późniejszym etapie kariery aniżeli w jej początkach. Spójrzmy na grafikę poniżej i liczbowe porównanie młodego Kobasa z tym, który wygrywał pierścienie już bez Shaq’a.

898

Kobe przewodził także w lidze pod względem skuteczności sześć razy – pięć z nich, kiedy na plecach widniał numer 24. Patrząc jednak na skuteczność procentową ta lepiej prezentowała się we wcześniejszych latach i wynosiła 44% z gry.

Z ósemką na plecach Bryant rozegrał 126 spotkań notując prawie 23 punkty niosące za sobą trzy mistrzowskie tytuły wraz z Shaquillem O’Nealem.

Jeśli Kobe przeszedłby na emeryturę przed zmianą numeru na uniformie z pewnością to numer 8 zostałby zastrzeżony i powieszony pod dachem hali w Los Angeles. Kolejne lata pokazały jednak przemianę ze Scottie Pippena lat 2000-02 do nowożytnego Michaela Jordana w zwycięskich latach 2009-2010.

Numer 24 to gracz, który dał swojej drużynie dwa tytuły mistrzowskie, 24 to także MVP, ale przede wszystkim Wielki Kobe. Lakers zadecydowało, że upamiętni tylko jeden numer. Jaki? Odpowiedź już znacie.

KOBERABAT

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany