NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Skąd znamy Allena Iversona? Bez wątpienia głównie z parkietów NBA, gdzie kręcił kostki samemu Michaelowi Jordanowi. Oprócz wymiaru sprawiedliwości crossoverem AI był znany także z reklamówek Reeboka, gdzie rapował ze znanym i cenionym w środowisku muzycznym – raperem Jadakissem. Legendarna także była jego wypowiedź na temat treningu (słynne „It’s all about the practice!” wypowiedziane siedem razy na jednej z konferencji prasowej).

Legendarny rozgrywający za swojego panowania w Sixers cieszył się w lidze niesamowitą reputacją wśród graczy. Ukształtował swój styl łącząc sport z elementami muzyki w późnych latach ’90-tych, gdy hype na dobre kicksy i łapiący za ucho album były ogromne. Iverson to taki trochę ambasador basketowego hip-hopu z tatuażami na ramionach, charakterystycznymi dredami i mentalnością zwycięzcy.

1458

„Ten koleś rozgrywał niesamowite batalie. Miał ten ruch i kreatywność, o których reszta rozgrywających mogła tylko pomarzyć.” – komentował Allena podczas ostatniego All-Star Weekend aktualny gwiazdor Golden State Warriors i zeszłoroczny MVP ligi – Stephen Curry

Gracze, którzy doświadczyli gry u boku AI w jego najlepszych czasach potwierdzają, że amerykańskie media przedstawiały nieprawdziwy wizerunek młodego wtedy jeszcze Iversona, a sama jego kariera zeszła potem na drugi plan.

„Ciężko było mi grać przeciw niemu,” mówił Shaq O’Neal, który toczył pojedynki z Sixers podczas finałów z 2001 roku. „Z reguły robię tak, że staram się w głowie rozgrywać mecz przeciwko takim graczom, jednak zbyt lubiłem Allena, żeby go podpalać.”

Okazją do rozmowy okazała się być premiera obuwia sygnowanego jego nazwiskiem. W Charlotte obchodzono 20-tą rocznicę modelu Reebok Question, z którą Iverson został związany dożywotnią umową. Na sesję wszedł bez eskorty i udał się od razu do stołu z marynowanym kurczakiem i wiadrem z Coronami przygotowanymi przez ekipę, która miała zająć sie upamiętnieniem tego wyjątkowego dnia.

1456

Zaczęło się od śmiesznej historii, kiedy to w roku 2000 Iverson ujrzał w szatni żółte Reeboki, które miał ubrać na zbliżający się Mecz Gwiazd. W samej lidze panowały wtedy zasady, które jasno mówiły o tym, iż obuwie musi kolorami pokrywać się z uniformem koszykarzy występujących w spotkaniu. Mimo kontraktu Allen postanowił, że nie zaryzykuje grzywny, żeby je ubrać. Odmówił więc i wystąpił w czarno-białej kolorystyce. „Patrząc w przeszłość ten ruch kosztował pewnie Reebok masę kasy, ale te kicksy mi się w ogóle nie podobały.” – opowiada śmiejąc się.

Dużo raperów chciało z tobą zagrać?
Nie graliśmy jeden na jednego. Pamiętam jak razem z Nelly’m graliśmy w H.O.R.S.E. To mój przyjaciel. Wieczorem byliśmy w studiu Jermaine Dupri’ego i trochę tam wypiłem. Kiedy poszliśmy na salę dostałem niezłe baty. Nelly nie mógł się nachwalić tym, jak skopał moje dupsko. Jak doszło do kolejnego razu przyszedłem przygotowany. Nie wypiłem ani grama i zrewanżowałem się za poprzednią porażkę. Nelly śmiał się krzycząc do reszty, żeby przynieśli mi drinka, ale ja odmówiłem, bo miałem ochotę mu dokopać.

Co z Postem Malone, grałeś z nim?
Nigdy nie miałem okazji go poznać. A chciałbym, naprawdę. Zrobił świetny kawałek. W drodze tutaj opowiadałem kumplowi, że zawsze kiedy jeżdzę z nim autem ten numer leci chyba 10 raz pod rząd. Odwalił honorową robotę umieszczając moje nazwisko w swoim utworze.

Okej, wróćmy do koszykówki. Jak często oglądasz NBA?
Cały czas.

Który gracz przypomina najbardziej ciebie?
[Długa przerwa] Westbrook.

Dlaczego on?
Jest wszechstronny, ma serce do gry, energię, sam sposób jego gry każdej nocy. To dlatego przypomina mnie. Głównie wziąłem go pod uwagę ze względu na gotowość do ataku, z której ja także słynąłem.

Jak już o Russellu to on także daje o sobie znać podczas przedmeczowych stylizacji. Twoje nazwisko to główne wymieniane w towarzystwie NBA dress code. Myślisz, że ten przepis powinien się zmienić?
Nie mam opinii na ten temat. To już mnie nie dotyczy. Jeśli jednak miałbym się wypowiedzieć, jak czułem się z tym całym dress codem to nie rozumiem, dlaczego mieliby mieć do mnie pretensje, jak się ubieram. Ludzie, spójrzcie tylko na tych wszystkich trenerów, pracowników i resztę NBA. Drogi Boże, jak oni wyglądają… To dla mnie śmieszne. Czułem się, jakby NBA wyżywała się na mnie. Tymbardziej, że w lidze byli wtedy gracze, którzy ubierali się podobnie do mnie. Przecież liga nie może ubierać dorosłego człowieka, prawda?

A co myślisz o uniformach z długimi rękawkami?
Lubię je, są stylowe. Jeśli w moich czasach by je wprowadzono na pewno bym to ubrał.

Dwadzieścia lat temu zostałeś wybrany w drafcie z pierwszym numerem. Według wielu był to najlepszy draft w historii…
Bo był. Nie ma co do tego wątpliwości. Spytaj o to każdego, kto ma pojęcie o koszykówce. Za dużo w nim Hall Of Famerów, żeby nie był najlepszym w historii.

Kobe wydraftowany razem z Tobą kończy w tym roku karierę. Jakie rady dałbyś mu po zakończeniu koszykarskiej kariery?
Ktoś taki, jak Kobe nie potrzebuje rad. Będzie tak samo dobry o ile nie lepszy w czymś, czym zajmie się po koszykówce. Trudno dać jakąkolwiek radę komuś, kto jest tak bardzo ambitny. Całym sercem jestem z Kobe’em. Dał bardzo dużo tej grze. Teraz poświęci więcej czasu swojej rodzinie i rzeczom, których nie mógł do tej pory robić.

Co ludzie najbardziej mylą w Twojej osobie?
O cholera. Nie mamy chyba tyle czasu [śmiech]. Szczerze to jestem jak wszyscy człowiekiem i zdarza mi się popełniać błędy. Czasami podejmuję złe decyzje, ale jestem ojcem i muszę świecić dobrym przykładem dla swoich dzieci.

Co z ofertami gry z innych krajów? Otrzymujesz jeszcze takie?
Nie, bo już dawno powiedziałem, że skończyłem z graniem. Moje czasy gry już minęły. Nie powrócę na parkiet.

Myślałeś kiedyś o powrocie do NBA?
Nie jako trener. Nigdy nie myślałem o byciu trenerem. Mógłbym robić cokolwiek, żeby pomóc danej organizacji, nawet w małej lidze, na poziomie szkolnym, czy coś w tym stylu.

6986

Co myślisz o aktualnej drużynie Sixers?
Są młodzi. Coś nadchodzi, ale są ciągle młodzi. Trzeba dać im trochę czasu. Takie rzeczy nie dzieją się z dnia na dzień. Są najmłodszym zespołem w lidze, więc nie oczekujmy magicznych zwrotów akcji. Potrzebują jakiegoś weterana, może dwóch-trzech, którzy wiedzą, co to zwycięstwo. Jak ulepią cały zespół powinno być znacznie lepiej.

Chłopaki pytają cię o rady?
Nie. To rola trenerów, ale chłopcy wiedzą, że mogą do mnie walić, jak w dym o cokolwiek. Mają przecież mój numer.

Z kim rozmawiasz najczęściej?
Chyba z Lou Williamsem i Michaelem Carterem-Williamsem. Uwielbiam też J.R. Smitha i Carmelo. Lubię KD – to moi ludzie. Uwielbiam ich.

Jak wygląda Twój dzień?
Odwożę dzieci do szkoły, wracam do domu, pracuję w biurze, oglądam telewizję, odbieram je ze szkoły, jedziemy do domu. Potem może jakiś drink z przyjaciółmi i wracam do domu.

Jesteś bardziej rodzinny odkąd rzuciłeś NBA?
Właśnie tak. Mam także więcej czasu dla przyjaciół. Nie muszę już odrzucać tej zabawnej części z mojego życia. Będzie teraz tak dopóki nie umrę. Zawsze będę kontynuował spotkania z przyjaciółmi. Ale muszę także pamiętać o czasie dla rodziny.

W tym roku Iverson dołącza do grona Hall Of Famerów wraz z Yao Mingiem oraz Shaquille O’Nealem. Nazwisko 40-latka już na zawsze zapadnie w pamięci wszystkich bo to, co prezentował na boisku zasługuje na wyróżnienie.

IVERSON

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany