NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Zaczynamy od spotkania Sacramento Kings – 76ers, które się nie odbyło… Hala Wells Fargo Center oprocz Sixers jest także domem miejscowej drużyny NHL – Philadelphia Flyers. Lód z boiska zaczął topnieć i cały parkiet hali pokrył się wodą. Ogarnąć całą sytuację pomagał DeMarcus Cousins z drużyny gości, który złapał dwa mopy i biegał od końca do końca w nadziei na kolejne 30 punktów.

„Chłopaki przechodzą przez swoje rytuały przygotowując się do meczu, a oni mówią nam, że nie zagramy… To trochę rozczarowujące. Lecz z drugiej strony jestem wdzięczny, że dbają o nasze zdrowie. To dobra decyzja.”

Fani wybuczeli cały happening, bo jeśli ktoś z obecnych na hali kupił bilet jego pieniądze zostaną w kasie Sixers. Mecz przełożono, więc kibice będą musieli wykupić bilet ponownie. Biznes to biznes.

Detroit Pistons – Boston Celtics 121:114

Wczoraj pisaliśmy o wypoczętych Pistons, którzy pokonali Charlotte pomimo wyrzucenia Andre Drummonda w końcówce drugiej kwarty. Jak widać odpoczynek graczy van Gundy’ego nie poszedł na marne, bo koszykarze Motor City pokonali także Celtów.

Kolejna świetna noc Kentaviousa Caldwell-Pope’a, który zaliczył 25 punktów. Tobias Harris – drugi strzelec wyborowy dodał do wyniku 21 oczek.

Andre Drummond tym razem na spokojnie z double-double (20 punktów, 17 zbiórek). Warto wyróżnić także w szeregach Pistons, Marcusa Morrisa (20 punktów) oraz Isha Smitha z 19 trafionymi punktami.

„Bawimy się grą. Jeśli w dalszym ciągu będziemy to robić, sezon zapowiada się optymistycznie” [Andre Drummond]

W obozie Celtów przewodził Isaiah Thomas z 27 punktami. Do worka dorzucił się także Kelly Olynyk z season-high 19 punktami.

Głównym powodem porażki Celtics była ich 44-procentowa skuteczność z gry (15/42) oraz przegrana walka na tablicach, szczególnie w ofensywie (9-13 dla Pistons). Detroit wyegzekwowali swoje drugie szanse i spokojnie dowieźli wynik do końca.

Memphis Grizzlies – Toronto Raptors 105:120

Może i DeMar DeRozan trochę zwolnił, ale Toronto Raptors nie zamierza tego robić. Kyle Lowry kończy zmagania z 29 punktami i 8 asystami. DeMar trafił 24 oczka i Kanadyjczycy zakończyli sześcio-meczową serię zwycięstw Memphis.

Po znakomitym początku sezonu skrzydłowego Raptors, który zaliczał po pierwszych dwunastu spotkaniach grubo ponad 30 punktów teraz DeRozan od sześciu meczów nie może się przełamać na więcej niż trzydziestkę.

„To był po prostu czas, gdy go eksploatowaliśmy. Teraz próbujemy go trochę odciążyć, żeby mógł odpocząć.” [Kyle Lowry]

Raptors przejęli kontrolę nad meczem w środku czwartej kwarty, gdy worek otworzyły dwie trójki. Najpierw Patrick Patterson, a potem Cory Joseph. 7 punktowa przewaga została powiększona, a wcześniej wspomniany Joseph zakończył mecz z season-high 16 punktami. Patrick Patterson ze swoim 14 w karierze double-double (14 punktów, 10 zbiórek).

W Grizzlies dużą rolę odegrały kontuzje trzonu zespołu. Trener Fizdale musiał posiłkować się dziewiątką zdrowych, ale gorzej dysponowanych graczy. Andrew Harrison liderował w zespole Memphis rzucając swój career-high w postaci 21 punktów. Gracze Memphis mieli okazję wyrównać rekord 7 zwycięstw z rzędu, co zdarzyło się w ich historii w sezonie 2009/10. Wystarczyło zwyciężyć…

Los Angeles Lakers – Chicago Bulls 96:90

Przenosimy się do Chicago. Walka trwała do ostatnich sekund. Gdy w składzie wojował jeszcze Kobe, piłka w takich chwilach zawsze leciała do niego. Pod nieobecność Black Mamby ciężkie punkty na swoje barki wziął Julius Randle, wracający po kontuzji w przegranym wczorajszym spotkaniu przeciwko New Orleans Hornets.

„Jeśli mamy sytuację jeden na jeden Julius czuje się bardzo pewnie i wie, że wygra taki matchup.” [Luke Walton]

Jak się potem okazało słowa trenera nie były wyssane z palca, a Randle wygrał pojedynek z Nikolą Miroticiem i wbił layupa na 45 sekund przed końcem spotkania. To zagranie dało Lakers prowadzenie 92-90, którego nie oddali do końca pomimo nieustannych prób Jimmy’ego Butlera.

Julius Randle zakończył spotkanie z 13 punktami i career high 20 zbiórkami. Lou Williams i Jordan Clarkson dołożyli do zwycięstwa po 18 punktów, a Larry Nance Jr. schodził do szatni z 12 punktami i 11 tablicami na koncie.

W składzie Bulls najwięcej wrzucił Jimmy Butler (22 punkty na skuteczności 4/18 z gry). Dwayne Wade po problemach z dentystą trafił 17 oczek. Robin Lopez też zapisał się w pamięci kibiców kończąc pojedynek z 10 punktami i 9 zbiórkami. Starszy z braci Lopez dołożył do dorobku career-high 8 bloków!

„Brzydki mecz. Musimy znaleźć sposób, żeby wygrywać takie spotkania. Bez wyjątku.” – komentował D-Wade.

LA tym razem udało się wstrzymać Butlera, który przy okazji poprzedniego spotkania tych dwóch zespołów wrzucił Lakers 40 punktów. Jeziorowcy wstrzymali także pozostałych strzelców Bulls, którzy musieli pogodzić się z marnymi 35% z gry i przegranym pojedynkiem na tablicach (60-46).

Washington Wizards – Oklahoma City Thunder 115:126

Gdy Westbrook zalicza triple-double Thunder wygrywają. Ta teza została potwierdzona już dawno. Rozgrywający OKC nie mógł odblokować się przez 47 minut gry.

W następnych pięciu odpalił się na dobre.

Gwiazdor Oklahomy rzucał na poziomie 7/28 zanim trafił decydującą trójkę dającą nam dogrywkę. Tam dołożył kolejne 14 punktów. Thunder w rezultacie wygrali spotkanie i pokonali Waszyngton z naszym rodakiem Marcinem Gortatem składzie.

„Nigdy nie przestawaj w siebie wierzyć. Mimo, że czasami jest pod górkę bądź pewny swoich umiejętności i tego, co możesz zrobić na parkiecie”

Nie dowierzał Bradley Beal, który przez całe spotkanie krył ramię w ramię Westbrooka, ale w decydującym momencie został oszukany. „Czułem, że robię dobrą robotę, bo odcinałem go od rzutów. Praktycznie nie trafiał. Jedyną trójkę trafił pod koniec syreny.”

Były trener Thunder – Scott Brooks powrócił do hali byłego zespołu i został pozytywnie przywitany. Trenując graczy Oklahomy przez siedem lat udało mu się dotrzeć trzy razy do finałów konferencji, a także do NBA Finals gdzie został pokonany przez wielką trójkę Heat.

„Doceniam, co dla mnie zrobili (fani). Jestem wdzięczny, że przychodzą i wspierają swój zespół. Dziękuję im także za szacunek, którym mnie darzą.” [Scott Brooks]

W obozie Wizards John Wall z double-double (15 punktów, 15 asyst). Nasz rodak Marcin Gortat podobnie z 12 puntkami i 11 zbiórkami.

New York Knicks – Minnesota Timberwolves 106:104

Macie wrażenie, że jesteśmy świadkami wielkiej bitwy Porzingisa z Karlem-Anthonym Townsem? Rywalizacja była widoczna już w zeszłym sezonie, ale ten zapowiada się jeszcze lepiej.

Carmelo Anthony dał się chłopakom wyszaleć, żeby w końcówce wziąć odpowiedzialność na swoje barki.

Porzingis kończył spotkanie z 29 punktami i 8 zbiórkami. Towns z pewną ręką schodził do szatni wraz z 47 oczkami i 18 tablicami, ale to Melo zadał ostateczny cios na dwie sekundy przed ostatnią syreną dając zwycięstwo Nowojorczykom.

„Niebo jest limitem dla tych dwóch młodziaków. Towns świetnie się rusza, a Kristaps staje się lepszy z dnia na dzień. Ci dwaj są przyszłością NBA i spędzą w tej lidze jeszcze długi czas.” [Carmelo Anthony]

21-letni Towns jest trzecim najmłodszym graczem od trzech dekad, któremu udało się wykręcić staty na poziomie 45 punktów i 15 zbiórek w pojedynczym spotkaniu.

Dwie wschodzące gwiazdy pokazały show. Jak dwa wściekłe psy walczące o status najlepszego rookie w lidze. Towns był tak nakręcony, że spróbował nawet wsadzić nad Litwinem, który zatrzymał jego zaloty. Ten rzut był pierwszym pudłem KAT’a od pierwszych 11 prób, którymi rozpoczął mecz. Jak na to zagranie zareagował Kristaps?

„Próbował. Był super agresywny. Wchodził pod kosz, rzucał z dystansu, grał na lowpoście. Robił wszystko. Zagrał kompletne spotkanie, naprawdę ciężko było go zatrzymać.”

Drużyny spotkają się ponownie za dwa dni. Tym razem na Manhattanie.

San Antonio Spurs – Dallas Mavericks 94:87

Ostrygi kontynuują swój run 11-0 na wyjeździe i są trzecim zespołem w lidze, któremu udało się wyjść powyżej magicznej dziesiątki. Teraz wystarczy pokonać Knicks z sezonu 1969/70 oraz Warriors z poprzednich rozgrywek.

Patty Mills ponownie w gazie. Jego 15 punktów w czwartej kwarcie pozwoliło pokonać Dallas na ich własnym boisku. Kawhi Leonard dorzucił 21 punktów i pomógł w decydującym momencie odrobić 13-punktową przewagę Dallas.

Mavericks próbowali wygrać drugie spotkanie z rzędu i czwarte w tym sezonie prowadząc na początku trzeciej kwarty dopóki duet Mills-Leonard nie odpalili się na dobre. Dwie trójki z ich pewnych rąk dało prowadzenie San Antonio do końca 3. części gry.

Gracze Kowbojów nie byli w stanie zatrzymać Millsa, gdy jeszcze była na to szansa.

Do Dallas nie polecieli Pau Gasol oraz Manu Ginobili. Tony Parker usiadł na ławce. Wszyscy dla odpoczynku. To dało pole do popisu dla Millsa i Leonarda, którzy udowodnili, że nawet bez kluczowych nazwisk są w stanie poradzić sobie ze średniej klasy rywalem, jakim bez wątpienia są zdziadziali Mavericks.

Miami Heat – Denver Nuggets 106:98

Hassan Whiteside wraz z Waynem Ellingtonem okazali się być zbyt dużym problemem dla Nuggetsów. Gra kombinacyjna i hustle-plays w wykonaniu podkoszowego Heat pozwoliła pokonać Denver.

Whiteside z kolejnym solidnym spotkaniem na poziomie 25 punktów i 16 zbiórek. Jak komuś mało to młody zablokował jeszcze cztery piłki.

Tyler Johnson zagrał po meczowej absencji wpisując do protokołu 18 punktów i siedem asyst. Jego kolega z zespołu Goran Dragic także na dobrym poziomie – 16 punktów i 7 asyst.

„Lubię nasz zespół. Ich siła jest już powoli zauważalna. Zwycięstwa na wyjeździe zawsze są oznaką siły i mentalności. Warto ją mieć także na terenie przeciwnika” [Erik Spoelstra]

Atlanta Hawks – Phoenix Suns 107:109

Weterani z Phoenix są czasami zapominani wśród fanów. Dzisiejsze spotkanie pokazało jednak, że warto mieć w składzie kogoś, kto posiada choć trochę więcej doświadczenia od młodych, zgubnych szczególnie w przypadku Suns młodych talentów NBA.

Brandon Knight ugrał swoje. 23 punkty z ławki były na miarę zwycięstwa. Ławka Phoenix grała koncertowo zaliczając 54 punkty.

Jared Dudley i P.J. Tucker dodali po 17 punktów. Leandro Barbosa z trzema ważnymi trójkami w czwartej kwarcie.

„To jest właśnie to, czego potrzebujemy. Stabilizacji. Nasi młodzi gracze mają swoje wzloty i upadki. Musimy to ustabilizować.”

Eric Bledsoe trafił bank shota na 28 sekund przed końcową syreną. Ten trafiony rzut dał Phoenix przewagę 104-99 i zapewnił czwartą z rzędu porażkę Atlanty. Zresztą zobaczcie sami.

Indiana Pacers – Portland Trail Blazers 109:131

Dwa dni skupienia na sali treningowej pozwoliły Trail Blazers na pokonanie Indiany w Moda Center.

Portland na spokojnie pokonali byłego coacha Nate’a McMillana i całą Indianę podczas solidnego występu Damiana Lillarda, który zaliczył 28 punktów, 10 asyst i cztery przechwyty.

„Graliśmy dobrze w defensywie. Korzystaliśmy z zagrywek, które trenowaliśmy przez ostatnie dwa dni zamknięci w sali. Przełożyliśmy to na parkiet.”

Maurice Harkless dodał od siebie 23 oczka dla Blazers, którzy w jednym momencie spotkania prowadzili aż 28-punktową przewagą.

Portland przegrało sześć z ostatnich ośmiu spotkań szukając przebudzenia w defensywie. Ostatnim rozegranym spotkaniem był pojedynek z Houston rozgrywany także w hali Moda Center.

Po stronie Pacers liderował Jeff Teague, wrzucając 25 punktów. Myles Turner także solidnie na obu końcach boiska (10 zbiórek, 19 punktów).

Pacers w dalszym ciągu bez All-Stara Paula Geroge’a, który pauzuje trzecią kolejkę z rzędu po podkręceniu kostki.

art003

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany