NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Jesteśmy już po spotkaniach otwierających pierwszą rundę NBA Play-Offs. Aktualni mistzowie – Golden State Warriors łatwo pokonali Houston Rockets na swoim boisku, podobnie jak Los Angeles Clippers, którzy poradzili sobie dzisiejszej nocy z Portland po 28 punktach i 11 asystach rozgrywającego – Chrisa Paula.

Na zachodzie porażkę odnieśli także Dallas Mavericks, którzy w parze z Oklahomą City Thunder będą mieli bardzo trudne zadanie. Duet Westbrook-Durant zaliczyli razem 47 punktów i 16 asyst zabezpieczając Game 1 we własnej hali. Warto przyglądać się OKC, bo panowie mają apetyt na sukcesy po zeszłym, dość nieudanym sezonie.

Prowadzenie w serii mają podopieczni Grega Poppovicha, którzy w starciu z Memphis wygrali pewnie 106-74 po 20-punktowym dorobku Kawhi Leonarda.

5858

Co na wschodzie? Ku zdziwieniu wszystkich Detroit kontrolowało spotkanie i dopiero końcówka meczu i kluczowe zagrania LeBrona Jamesa (22 pkt, 11 asyst, 6 zbiórek) wraz z Kevinem Love’em, który tej nocy w końcu odblokował się na parkiecie pozwoliły zatrzymać zwycięstwo we własnej hali. Big Three Cavs ugrało razem 81 punktów ze 106 trafionych ogółem przez Kawalerzystów. Tę parę też warto obserwować. Widać, że Pistons po długim oczekiwaniu na playoffy nie mają zamiaru odpuszczać.

Kolejnym, ciekawym pojedynkiem na wschodzie był także ten rozgrywany w Philips Arena w Atlancie, która zmierzyła się z Bostonem. Po przerwie goście znacznie przyspieszyli – głównie dzięki dowodzącemu w składzie Celtów mierzącego zaledwie 175 cm – Isaiah Thomasowi lecz w efekcie to Hawks wracali sobotniego wieczoru do domów ze zwycięstwem 102:101.

Po zasileniu składu Heat przez Iso Joe znanego wcześniej z hali na Nowojorskim Brooklynie gra koszykarzy Miami nabrała nowej jakości. Doświadczeni Wade, Deng oraz Dragic świetnie uzupełniają się na pozycjach wymieniając się gałą, co znacznie lepiej się ogląda. Dzisiejszej nocy skład Heat świetnie kontrolował spotkanie nie dając nawet cienia nadzieji Hornets. Efekt? Zwycięstwo i aż pięciu graczy z dorobkiem +10 punktów. Dobra robota Heat!

W Indianie czas na sprawdzian. O ile Pacers wystarczy dobrze dysponowany Paul George i szósty zawodnik w postaci kibiców gracze Toronto w dalszym ciągu nie mogą znaleźć recepty na play-offs. Prywatnie zawsze byłem zwolennikiem Kanadyjskiej ekipy, ale ich prezencja w najważniejszym okresie sezonu zostawia wiele do rzeczenia. Miejmy nadzieje, że odpowiedzą chociaż na swoim parkiecie.

66669

 

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany