NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Nie tak dawno pisaliśmy o rozpoczęciu pierwszej rundy tegorocznych play-offs mając nadzieję na zacięte pojedynki, bo gdzie jak nie w rundzie posezonowej szukać spięć, walki i emocji prawda? A tych nie brakowało od pierwszego, do ostatniego gwizdka.

W konferencji zachodniej bez niespodzianek. Może oprócz szpitala, który powstał w Clippers po kontuzjach Chrisa Paula i Blake’a Griffina. Obaj gracze znacznie osłabili swoją ekipę do końca sezonu i to Portland zagra z Warriors w drugiej rundzie zmagań.

Widzieliście ostatnie spotkanie serii LAC z Portland? Austin Rivers przyjął od Aminu na oko niezłego łokcia. Zszedł chwilę potem, żeby lekarze założyli mu 11 SZWÓW. Syn Doca Riversa nie poddawał się i powrócił na parkiet grając niesłychanie agresywnie i zespołowo. Mimo wszystko jego 21 punktów nie zdołało przepchnąć Clipps’ do drugiej rundy i panowie mogą udać się już na przysłowiowe ryby.

98

W parze Oklahomy i Dallas bez większych emocji. Panowie Durant i Westbrook bez problemów poradzili sobie z przestarzałym składem, którego liderem jest Dirk Nowitzki. Marc Cuban musi zacząć myśleć o ruchach transferowych, bo Mavericks nie kwapią się do lepszych wyników.

Do zera potraktowali także swoich rywali San Antonio Spurs wygrywając łatwo wszystkie cztery spotkania. Jak na razie nawet Oklahoma nie jest w stanie zatrzymać Ostróg. Finały konferencji zachodniej szykują się niezmiernie emocjonująco, ale za wcześnie jeszcze na typy, bo wszystkie z czterech zespołów walczących w półfinałach są w stanie przejść dalej.

Na wschodzie pierwsza runda była bardziej emocjonująca. Do tego nie mam wątpliwości. Poza parą Cleveland – Detroit zespoły nawiązywały stałą walkę z rywalem. Pojedynki Miami z Charlotte oraz Toronto z Indianą rozstrzygnęły się dopiero po pełnym emocji Game 7, a Raptors po raz pierwszy od roku 2001 mogą pochwalić się awansem do drugiej rundy. W końcu!

Co w półfinałach? Golden State pod nieobecność Stepha Curry’ego poradziło sobie z Portland i to oni są faworytami serii o ile nie całych play-offs grając niesamowicie zespołowo (liderzy Draymond Green – 23 punkty, 11 asyst, 13 zbiórek oraz Klay Thompson 37 punktów, 7/14 za trzy, 50% z gry) Co do samej kontuzji Stepha sam gracz nie wie jeszcze, w jakiej kondycji będzie przed drugim spotkaniem zaplanowanym na 3 maja.

Para San Antonio – Oklahoma to wielka niewiadoma. Po pierwszym meczu za dużo powiedzieć się nie da, bo to bardziej zaznajomienie się z formą oponenta i znalezieniem ewentualnych luk w obronie niż pojedynek na śmierć i życie. Jeśli San Antonio w dalszym ciągu będą prezentować tak składną i dobrze oglądającą się koszykówkę OKC będą musieli poświęcić swoje ostatki sił już w Game 2, bo podwójna zaliczka to w przypadku podopiecznych Poppovicha to stanowczo za dużo.

East szykuje nam powtórkę z zeszłorocznych finałów konferencji, czyli matchup pomiędzy Cleveland i Atlantą. Mimo, że wydaje mi się, że sprawa jest zamknięta i Cavs dopną swego Jastrzębie mogą skraść choć jedno spotkanie dla ducha rywalizacji i lepszej motywacji.

Znacznie lepiej za to prezentuje się para Miami – Toronto. Oba zespoły rozprawiły się z rywalami dopiero po siódmym spotkaniu i kto wie, czy nie zaserwują nam takiego samego maratonu przy okazji półfinałowego wyścigu, który rozpocznie się podobnie 3 maja.

Was zachęcamy do typowania ewentualnych faworytów i oczywiście oglądania NBA Play-Offs w tym roku prezentujących się niezwykle zacięcie i emocjonująco. Dobrej majówki, czytelnicy!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany