NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Dzień meczu – wszystkie oczy skierowane są na parkiet, na który wychodzą pierwsze piątki. A co dzieje się z tym drugim składem, który czeka na swoją kolej na wyjście z „autobusu”? Przemek Zamojski, koszykarz Stelmetu BC Zielona Góra i reprezentant Polski porównał ławkę do popularnego środka lokomocji: – Ławka jest jak zejście do autobusu. Jeśli ktoś jest zmęczony, to na chwilę usiądzie, skupi się i odpocznie, ale po chwili spogląda jak koledzy go zastępują – żyje każdą akcją.

Ale czy wszyscy postrzegają ławkę rezerwowych w ten sam sposób?

Dlaczego „emocjonalny autobus”?

Miejsce oczekiwania przez zawodnika na swoją szansę jest przystankiem, na którym zderzają się ze sobą przeróżne emocje. Radość, smutek, strach, pewność siebie, ambicja, zwątpienie, pobudzenie i wiele innych. To wszystko jest nam dobrze znane w życiu codziennym, więc co w tym dziwnego? Sportowiec z tym „wszystkim” musi zmierzyć się podczas 40-minutowego meczu. Podczas sytuacji stresowej układ ruchowy zawodnika jest pobudzony, mięśnie są napięte – a on przygotowany jest na „wejście” w mecz. Jednak co dzieje się z psychiką?

 

Koszykówka to sport zespołowy, koszykarze grają razem, ale każdy z nich „sam na sam” zmaga się ze swoim wnętrzem.

 

Dla jednego zawodnika wyjście z ławki na parkiet powoduje „paraliż” psychiczny, forma i efektywność automatycznie spada. Inny lepiej czuje się właśnie w tej drugiej sytuacji, kiedy może wyjść z ławki, a nie rozpoczynać mecz. Na to wszystko wpływ ma indywidualne podejście i cechy charakteru, które powinno ćwiczyć się tak samo jak rzuty osobiste.

 

Ławka rezerwowych tworzy wokół siebie taki mały świat –wiele można zaobserwować z „życia” na niej. Sposób komunikacji pomiędzy zawodnikami, atmosferę w drużynie, relacje pomiędzy zespołem a trenerem, a przede wszystkim to, jaką postawę przyjmuje zawodnik – energiczną czy spokojną (albo inaczej: ekstrawertyczną czy introwertyczną). Czasami warto zwrócić na to uwagę.

A jak podchodzą do tego „życia” zawodnicy?

 Aaron Cel, koszykarz AS Monaco Basket: – Ławka rezerwowych to jest drużyna. Grasz trzydzieści albo dwie minuty – trzeba dać wszystko z siebie i na ławce, i na parkiecie. Trener dobierając dwunastu graczy nie wybiera tego ostatniego, aby „siedział” – on jest tu żeby pokazać się na treningach, walczyć jak dostanie minuty i na ławce krzyczeć jak najgłośniej.

Mateusz Ponitka, reprezentant Polski: – 12 krzesełek – to jest ławka rezerwowych. Nie ma to dla mnie znaczenia, czy wychodzę w pierwszej piątce czy z ławki. Nauczyłem się grać i tak, i tak. Myślę, że ławka to jest po prostu przystanek na boisku i ja tak to traktuję.

Przemysław Karnowski, koszykarz Gonzaga Bulldogs: – Staram się pomagać chłopakom z ławki, żeby dobrze czuli się na boisku. Jeśli ja skaczę i klaszczę, to też rozgrzewam się, żeby wejść na boisko, więc jest to układ obustronny.

Robert Skibniewski, reprezentant Polski: – Ławka rezerwowych jest na pewno miejscem do złapania oddechu, zregenerowania sił i spojrzenia na mecz z innej perspektywy –  bardziej spokojnie. To są emocje, my chcemy wygrywać i grać dobrze. Nie chcemy popełniać tych samych błędów, które są popełniane przez graczy obecnie występujących na parkiecie, dlatego ci którzy siedzą na ławce muszą obserwować uważnie mecz.

fot. Andrzej Romański

fot. Andrzej Romański

Co na to trener?

Perspektywa trenera jest niekiedy inna. To często on decyduje kto usiądzie na ławce, a kto rozpocznie mecz jako pierwszy. Ale czy tylko on ma na to wpływ?

Tomasz Jankowski, były koszykarz i trener zwraca uwagę na to, że to boisko weryfikuje wiele sytuacji, także tą na ławce rezerwowych oraz przedstawia podział na dobre i złe zachowania zawodników siedzących w naszym przysłowiowym „autobusie”:

– Zawodnika należy przygotować na wyjście z ławki i takie rozmowy powinno przeprowadzać się przed sezonem. Miałem takie sytuacje, że przygotowywałem osoby do wyjścia z ławki rezerwowych. Jednak często kwestia treningów i meczów pokazuje kto jest lepszy. Niektórzy samoistnie wywalczą sobie wyjście w pierwszej piątce. Fajnie gdy siedzący na niej są częścią drużyny i przeżywają mecz. Czasami umyka mi to podczas spotkania, ale po to właśnie są asystenci, aby to kontrolować i dostarczać mi te informacje. Zauważyłem nieraz złe zachowania, które dzieją się na ławce podczas meczu, np. gdy sportowiec schodzi z boiska obrażony. Nieraz zdarzają się osoby, które nie potrafią przyjąć do wiadomości myśli o zejściu z gry na ławkę. Takie zachowania wpływają destrukcyjnie na zespół i rolą trenera jest zareagowanie na to. Spotkanie i rozmowa z taką osobą jest konieczna, ale mecz to nie jest miejsce na takie dyskusje.

 

Podobną uwagę na to jak ważną rolę spełnia trener w życiu ławki rezerwowych zwraca Kamil Sadowski, trener AZS Koszalin:

– Dostrzegam, że zawodnicy którzy przez większość swojej kariery zaczynali mecz w pierwszej piątce bardzo często mają problem z aklimatyzacją na ławce, ale poprzez umiejętne „dotarcie” trenera do zawodnika można nad tym pracować. Są również tacy zawodnicy, którzy lubią rozpocząć mecz siedząc i skupić się na początkowej obserwacji drużyny przeciwnej, np. jaką obronę grają rywale i czy nie zmienili zasad, do których są przygotowani. Dla mnie ławka musi cały czas żyć, często zachęcam zawodników do mocniejszego wczucia się w sytuacje meczowe. Dostrzegam również, że jeśli ławka „żyje”, to zawodnicy biegający po parkiecie czują wsparcie i jedność w drużynie.

 

Wszystko sprowadza się do atmosfery, która panuje w zespole zarówno pomiędzy zawodnikami, jak i sztabem szkoleniowym a ich podopiecznymi.

 

Trener Mindaugas Budzinauskas podczas swojej wieloletniej pracy z koszykarzami nie tylko w Polsce porównał ławkę rezerwowych do barometru: – Ławka rezerwowych jest jak barometr, który pokazuje jaka jest chemia w drużynie i jakie nastroje mają sportowcy. Trener Budzinauskas mocno podkreślał rolę ławki, dzięki której może wyczytać wiele informacji. Dla niego rola lidera w zespole ma ogromne znaczenie w tworzeniu „życia” na ławce.

 

Nie ma jednej konkretnej odpowiedzi na pytanie „jak żyć na ławce rezerwowych?”. Jednak jej znaczenie sprowadza się do wspomnianej już atmosfery panującej w otoczce pościgu za punktami. Niemniej jednak zespół tworzy kilkunastu zawodników, kilkanaście różnych charakterów, kilkanaście spojrzeń i zachowań na ławce – często odmiennych. Najważniejsze jest znalezienie wspólnego klucza do zbudowania prawidłowego „życia w autobusie”.

 

– Czasami wydaje mi się, że drużyny, które mają żyjącą energicznie ławkę wygrywają mecze – mówi Krzysztof Sulima, koszykarz Polskiego Cukru Toruń.

Czy ma rację? Biorąc pod uwagę duży wpływ atmosfery w drużynie na zwycięstwa to z pewnością tak. Ławka rezerwowych jest doskonałym przykładem tej sytuacji.

 

Dominika Kuchta

(dominikakuchta.pl)

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany