NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Nagroda za MVP sezonu jest jedną z najbardziej pożądanych statuetek za indywidualne osiągnięcia na parkiecie. 

Zdobywali ją najlepsi tacy, jak m.in. Michael Jordan, LeBron James, czy Magic Johnson.

W lidze nie brakuje też takich graczy, którzy zostali praktycznie „obrabowani” z nagrody za najlepszego zawodnika sezonu. W tym roku taką informację musiał przyjąć na klatę James Harden. Brodacz wielokrotnie na łamach prasy, czy telewizji był pewny siebie jeśli chodzi o kandydata na MVP, a w sieci fani bili się w komentarzach o to, kto zasługuje bardziej, a kto mniej na ten tytuł.

Curry

Jak Fear The Beard zareagował na wieści o tym, że to Steph Curry a nie on odbierze statuetkę?

„To ciężkie, ale jesteśmy w drugiej rundzie i mam teraz ważniejsze sprawy na głowie – LA Clippers. To świetny zespół, który wszedł na jeszcze większe obroty, ale przed nami kilka spotkań do rozegrania.”

Gwiazdor Houston Rockets musiał być jeszcze bardziej zawiedziony, bo Rakiety poległy dzisiejszej nocy przed własną publicznością 101- 117 przegrywając tym samym pierwszy półfinałowy pojedynek na zachodzie i to bez swojego generała – Chrisa Paula, który zagrzewał swoich kolegów do walki podczas każdej przerwy.

Jeśli chodzi o samo przyznawanie nagrody to zdania są podzielone. Niektórzy definiują tytuł MVP, jako wyróżnienie za indywidualne osiągnięcia na parkiecie, co w przypadku Hardena i Curry’ego wygląda znakomicie. Ale nie zapomnijmy o Westbrooku, któremu prawie udałoby się praktycznie w pojedynkę wprowadzić OKC do rundy playoffs.

Jeśli laureata wybieraliby fani, którzy cenią sobie grę indywidualną to właśnie Harden albo Westbrook stali by dzisiaj na miejscu Stepha.

Z drugiej strony myślę, że MVP nie powinien być kojarzony z looserem, który stale usiłuje zrobić coś sam, ale same efekty są dość marne. Pamiętacie jeszcze okres, gdy Russ niszczył swoimi potrójnymi zdobyczami? (jedno triple-double nawet mu zabrano) Co z tego, skoro jego teamowi nie udało się kontynuować walki w rundzie posezonowej… Ludzie pamiętają bardziej o zwycięstwach niż o porażkach.

34

Stephen Curry to fenomen. Wyrósł na najlepszego strzelca ligi potrafiącego zdobywać punkty praktycznie z każdej pozycji, w każdych warunkach. Ostatnio pokazał to przy okazji ostatniego meczu przeciwko Pelicans. Po nietrafionym rzucie za trzy w ostatnich sekundach jeszcze raz poprosił o piłkę i praktycznie z Anthonym Davisem na sobie trafił rzut, który wymiótł Nowy Orlean z rundy playoffs i przesądził o awansie ekipy z Oakland. Pamiętajcie, że koleś zrobił to w hali przeciwnika!

Zadajmy sobie w takim razie pytanie dlaczego Steph został wybrany „Real MVP” tego sezonu?

#1 Nowa twarz

To zaledwie jego szósty sezon w lidze, a chłopak już znacząco namieszał. Mając 27 lat nie tylko przewodzi w lidzę pod wieloma względami, ale także zdołał zapisać się w historii jako gracz z największą liczbą głosów przy okazji All-Star Weekend. To właśnie Curry zebrał rekordową liczbę 40,000 głosów.

IMG]

Do tego wszystkiego popularność rozgrywającego wpłyneła także na podpisanie kontraktu firmą Under Armor, która wypuściła kicksy sygnowane nazwiskiem gwiazdy Warriors.

#2 Najlepszy gracz w zespole

Liczby nie kłamią. Curry dzielnie prowadził swój zespół do kolejnych zwycięstw, które pozwoliły Golden State znacząco odjechać rywalom w konferencji zachodniej i wywalczyć awans do playoffs długo przed zakończeniem sezonu.

Bilans 39-2 u siebie był najlepszym w historii jeśli chodzi o konferencję zachodnią. Tylko Lakers z roku ’08-’09 mogą równać się z tegorocznymi Warriors. Warto dodać, że Los Angeles wygrali wtedy mistrzostwo.

23 double-double w sezonie definiuje Stepha, jako idealnego rozgrywającego, który przydaje się w atakach jak i w obronie.

#3 Pewność siebie na boisku

Jak już wspomniałem wcześniej tegoroczny wyścig po statuetkę był bardzo zacięty. Harden, Davis, Paul, LeBron i Westbrook to gracze, którzy jednym bądź dwoma spotkaniami mogli zmienić wszystko. Curry jednak się nie poddawał i dostarczał kibicom jeszcze większą porcję highlightsów każdej nocy.

To zagranie było pokazywane chyba już wszędzie. Nie ma się czemu dziwić, bo Steph zwyczajowo zabawił się z CP3, jakby ten był dzieciakiem z liceum. In your face! Dla takich zagrań warto zarywać nocki z NBA. Nie widzieliście na żywo? Żałujcie.

#4 50-40-90

Jeśli masz takie liczby w statystykach to wiedz, że coś się dzieje.. W pozytywnym znaczeniu oczywiście. Każdy szanujący się zespół w lidze wymaga od swoich graczy skuteczności na poziomie 50% z gry, 40% zza łuku i 90% z linii rzutów wolnych.

Steph trafiał z gry w sezonie z 49% skutecznością, za trzy na 44% wykorzystując praktycznie każdy rzut osobisty notując 91% skuteczności.

#5 Historia lubi się powtarzać

Sześciu z ostatnich ośmiu laureatów statuetki to najlepsi gracze swoich drużyn. Curry także spełnia te warunki wykazując nadzwyczajnie wielkie koszykarskie IQ.

#6 Wsparcie trenera

Houston Rockets chcieli zrobić wszystko, żeby Harden wygrał MVP. Trener wiele razy nakłaniał fanów do głosowania za swoim podopiecznym, który wg. niego najbardziej zasługiwał na miano najlepszego gracza ligi.

Steve Kerr – trener Warriors zapytany o to, czy Steph zasługuje na statuetkę odpowiedział: „Pozwólcie mu grać, a sukcesy będą mówiły same za siebie”. Taka atmosfera mogła także wpłynąć pozytywnie na rozgrywającego Golden State, który nie czuł presji ze strony szkoleniowca, który chciałby mieć w składzie MVP.

#7 Nowa generacja

Harden podobnie, jak Curry spędził w lidze zaledwie sześć sezonów. W drafcie z roku 2009 Thunder wybrali Brodacza z trzecim pickiem tym samym dając zielone światło Golden State, którzy wybrali z siódmym numerem Stepha.

steph-curry-to-james-harden-nba-all-star

Jeśli obydwoje będą grali dalej na takim samym poziomie to w przyszłości będziemy mogli oglądać walkę o tytuł MVP na miano tych pomiędzy Durantulą, a LeBronem.

#8 Duża konkurencja

Curry to prawdopodobnie jeden z najlepszych nowoczesnych rozgrywających nie wspominając o konkurencji na zachodnim wybrzeżu. Steph musi się mierzyć z przeciwnikami takimi jak CP3, Russell Westbrook, Damian Lillard, czy Tony Parker.

Po tym życiowym sezonie gracza można śmiało powiedzieć, że to aktualnie klasowa jedynka o ile nie najlepsza w lidze.

#9 Dobry zespół to podstawa

Różnica między Currym, a Hardenem jest taka, że James potrafił w pojedynkę uczynić Rockets drugim zespołem w strasznie zaciętej konferencji zachodniej będąc tym samym najlepszym graczem w ekipie z Houston.

steph-curry-ignores-green-2-27-13

Steph miał o wiele trudniej, bo świetnie dysponowany Klay Thompson, czy Draymond Green są także znaczącą siłą zespołu, ale to jednak Curry był liderem drużyny, która zaliczyła najlepszy bilans w historii klubu.

#10 Nowe znaczenie MVP

Głównym celem tej nagrody jest wyłonienie najbardziej wartościowego gracza dla drużyny. Takiego, bez którego drużyna nie radziłaby sobie dobrze.

Jeśli faworyzowaliście Hardena to poniekąd macie rację, bo co by było jeśli Brodacz spędziłby pół sezonu na ławce? Houston raczej musieliby zadowolić się miejscem pod kreską nie dającym awansu do rundy finałowej. Ale to gracz najlepszej drużyny dostaje taką statuetkę.

Logicznie patrząc Curry to aktualnie najlepszy koszykarz ligi w najlepszej drużynie ligi. Nic więcej dodawać chyba nie trzeba. The Real MVP!

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany