NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Drodzy Basketmaniacy, koszykówka się zmienia. Nie ma co do tego wątpliwości. Od pamiętnych czasów, gdy Bob Pettit sięgał po pierwszą statuetkę MVP przez Bad Boys z Detroit toczących odwieczne batalie z mistrzowskimi Chicago Bulls aż po dzisiejszą Splash Family. Nie zapowiada się, żeby aktualna forma koszykówki przetrwała długo, bo wszyscy dążą w tym sporcie do zmian które mają w efekcie przynieść pierścienie mistrzowskie. To samo tyczy się np. piłki nożnej. Jeśli uważnie oglądaliście relacje z Euro 2016 komentatorzy wiele razy wspominali o zmianach, które mają zostać wprowadzone w nadchodzących turniejach. Wszystko po to, żeby uatrakcyjnić dotychczasowe widowisko.

Defensywnie dzisiejsza NBA w wielkim stopniu odbiega od tej z przeszłości. Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie gracze są uczeni, aby kontrolować swoje emocje tak, aby nie narobić większych szkód swojej drużynie oraz własnemu wizerunkowi. Tak, jak kiedyś uwagę skupiano głównie na walce pod koszem i nie stroniono od pojedynków na pięści dzisiaj gra się bardziej ostrożnie i co najważniejsze – ofensywnie. Dobrym przykładem tego typu „ewolucji” jest James Harden. Mimo, że jego indywidualne dorobki punktowe są na miarę MVP ligi to w obronie ten gracz praktycznie nie istnieje. Menadżerowi Houston to chyba nie przeszkadza, bo Rakiety podpisały Brodacza na kolejne cztery lata, a w kontrakcie widnieje dodatkowa klauzula obejmująca rezygnację z umowy w ostatnim roku bez podania jakiejkolwiek przyczyny. Wygodnie, prawda? I do tego drogo…

Wśród wszystkich zespołów występujących za Oceanem w większości mamy okazję oglądać tych, którzy w dalszym ciągu trzymają się tradycyjnych zagrywek, ale nie brakuje także drużyn szukających innowacyjnych rozwiązań.

Golden State Warriors to aktualnie wraz z Cleveland top ligi. Ekipa z Oakland jako pierwsza opatentowała nowy styl wygrywania spotkań czyniąc samo widowisko jeszcze lepszym dla oka. Będąc w stanie trafiać na skuteczności 33% zza łuku i na prawie 50% z półdystansu zespoły Warriors, czy Rockets opierają swój styl gry głównie na rzutach dystansowych odjeżdżając tym samym rywalom w mgnienu oka na kilkadziesiąt punktów. Oba te zespoły przewodzą w lidze także pod względem oddanych rzutów za trzy. Mimo wszystko w tym roku obrońcy tytułu musieli uznać wyższość tradycyjnym Cavaliers, co pokazuje tylko jak świeżą i raczkującą jeszcze koszykówką jest ta prezentowana przez Golden State. Co jeśli za kilka lat po parkietach będą biegać sami strzelcy?

A9BU35D - Imgur

Oprócz Kawalerzystów z Ohio do tradycyjniejszych ekip w NBA należą także Memphis Grizzlies. Niedźwiedzie jak mało kto ze stawki skupiają się na zagrywkach inside-outside korzystając tym samym z przewagi fizycznej pod koszem – tak jak nakazano początkowo w historii tej dyscypliny. Budując drużynę od podstaw w tych czasach sami podkoszowi nie wystarczą, żeby dominować. Musisz mieć także dobrych strzelców mogących prezentować wysoki poziom przez cały sezon regularny oraz rozgrywki postseason.

Jeśli  drużyna, w której przychodzi Ci występować należy do innowacyjnych i macie w składzie dobrych strzelców pewnie udało Wam się już zauważyć, jak łatwo odjechać rywalowi. Cztery trójki pod rząd nie dość, że zwiększają przewagę to i nieźle podpalą rywala biegającego za Tobą w szybkiej kontrze od kosza do kosza. Warto jednak uważać, bo gdy ręka trochę ostygnie trzeba wracać do obrony, a tam nie będzie już tak kolorowo.

Wyznawcy starej szkoły swoich sił szukają w pojedynkach pod koszem. Dużo kontaktu i gra zespołowa pozwalają odrobić straty, a ewentualny wsad nad przeciwnikiem znaczy tyle, co kolejna z rzędu trójka z przed twarzy.

Dzisiejsza koszykówka to wielka bitwa pomiędzy old-schoolowym stylem gry reprezentowanym przez takie gwiazdy jak LeBron, Tim Duncan, czy Chris Paul oraz tym bardziej widowiskowym, lecz jak pokazała historia nie do końca efektywnym prezentowanym przez m.in. Golden State Warriors. Jak na razie innowacyjna ekipa z Oakland wygrała zaledwie jedno mistrzostwo, a transfer Duranta nie przesądza jeszcze sprawy.

Która z dróg koszykarskiej ewolucji okaże się lepsza? To pokaże czas i tytuły mistrzowskie zespołów, które pomimo innowacji starają się w dalszym ciągu trzymać tradycji. A Wy jaki styl preferujecie? Lepiej ogląda się Splash Brothers, czy Lob City Clippers?
EWOLUCJA_rabat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany