NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

21 stycznia podczas wykonywania wsadu w przegranym przez Lakers spotkaniu z New Orleans Pelicans, Kobe dał światu dużo do myślenia. Czy to naprawdę koniec ery Black Mamby z LA? Jedno wiemy już na pewno – Bryant nie wystąpi na parkiecie do końca sezonu i jest już po operacji barku. Jakiś czas temu NBA TV zareklamowała nowy program z udziałem gwiazdora Lakers jako Spowiedź Kobe’go. Przed ponad 40 minut mamy okazję prześledzić to, co było i dalej jest najważniejsze dla 5-krotnego mistrza NBA. W artykule postaramy się opisać najważniejsze momenty, które opisał KB.

Kontuzje
Kobe odczuwał ból barku już od dawna. Mimo to występował w każdym ze spotkań, bo jak sam mówi dalej miał w ręce siłę, która była mu niezbędna do zdobywania punktów. Nie zwracał uwagi na to, że ból nasilał się – chciał wspomóc drużynę. „Miałeś kiedyś taką kontuzję, po której odniesieniu myślałeś, że nie wrócisz już na boisko?”- pytał Ahmad Rashard. „Tak, ścięgno Achillesa” – odpowiedział KB. Jednak po 9 miesiącach walki zdołał wrócić do gry.

7

Gracz po każdym urazie nie wątpił jednak w siebie. Wylewał kolejne poty, aby powrócić na parkiet po każdej z odniesionych kontuzji. „To było ciężkie, owszem. Bardzo ciężkie. Ale za każdym razem wiedziałem, że muszę to zrobić” – mówił o powrotach do sprawności po odniesionych kontuzjach. Na pytanie, co jest motywacją Bryanta do powrotu do zdrowia odpowiedział, że to sam proces rekonwalescencji jest jego motywacją. Tym sposobem sprawdza sam siebie, czy da radę to wszystko znieść.

Michael Jordan
„Nauczyłem się od niego wiele, bardzo wiele. Przede wszystkim z technicznego punktu widzenia koszykówki. Patrzeć na niego, a grać przeciwko niemu to co innego. Zawsze się nim inspirowałem. Miałem taką samą żądzę zwycięstwa, jak on.” – tak Kobe wspomina wielkiego Michaela. Sama legenda Bulls i 6-krotny mistrz mówił Rashardowi w jednym z wywiadów, że w każdym spotkaniu daje z siebie wszystko, bo wielu fanów zgromadzonych w hali może go oglądać po raz pierwszy, więc chce im dostarczyć jak najwięcej emocji. Sam Bryant zgadza się z tym nastawieniem. „Kiedyś będąc jeszcze dzieckiem nie myślałem o tym, że koszykówka będzie sprawiała mi ból, że będę kontuzjowany. Ze skręconą kostką, czy nie wychodzę na boisko, bo dzieciak siedzący w drugim rzędzie może być kolejnym Kobe’m. Mogę go do tego zainspirować każdym zagraniem, a przecież o to w tym wszystkim chodzi.”

8

Pewnego dnia 21-letni Bryant siedział przy stole z samym Jordanem. Padł temat rywalizacji  i MJ rzucił wyzwanie młodemu talentowi, z góry zakładając, że ten przegra. Wtedy Kobe zaprzeczył, odpowiadając że to His Airness dostanie łomot. Nie pokryjesz mnie – odpowiedział mu Michael. KB bez wahania odpłacił się tym samym. Później, kiedy Michael szedł z Rashardem przez korytarz do wyjścia powiedział: „Lubię tego kolesia, wiesz? Jest wojownikiem.” Dzięki pewności siebie nawet The Greatest miał dla szacunek dla Kobasa.

– Który z młodych graczy aktualnie grających w lidze przypomina Ciebie?
– Russell Westbrook. Gra tak, jak ja będąc młody. Dokładnie z taką agresją, z jaką ja grałem.

W życiu każdego gracza jest taka chwila, kiedy zdajesz sobie sprawę z tego, że są rzeczy, których nie możesz zrobić na boisku. Wystarczy, że spojrzymy na tych wielkich zawodników, jak Michael, Oscar Robertson, Magic Johnson, czy Larry Bird i można dostrzec, że mimo gry na wysokim poziomie mają różniące się od siebie możliwości fizyczne. NBA to liga gdzie mimo wieku możesz dalej dominować. Bez szybkości, siły ciągle możesz grać na wysokim poziomie.

Phil Jackson i Tex Winter
Kiedy Jackson przyszedł do drużyny wszystko się zmieniło. To właśnie ten trener miał głównie wpływ na rozwój Kobe’go i to jak czuł grę. „Nauczyłem się duchowości w grze. Jak przewidywać sytuacje na boisku.” Sama postać byłego szkoleniowca Chicago nie była jednak jedyną, która pozwoliła Bryantowi czytać grę na parkiecie. Do teamu dołączył także Tex Winter – asystent Jacksona w Bulls i Lakers. „Czasami siedzieliśmy po kilka godzin dziennie oglądając całe spotkania. Mówiąc całe mam na myśli każdą zagrywkę, każdą przerwę – od początku do końca” – opowiada Black Mamba. Po takich treningach i analizach młody Bryant mógł na boisku być 3-4 kroki przed swoim rywalem. Dosłownie wiedział, gdzie posłać swoich kolegów lub kto odda kolejny rzut z drużyny przeciwnej.

– Jesteście z Shaqiem przyjaciółmi?
– Nie.

5

Relacja tych dwóch była zawsze kontrowersyjna. Bryant był pracowity, więc tego samego wymagał od swoich kolegów z drużyny. Jeśli nie dawałeś z siebie 100% na boisku to po prostu nie dostawałeś piłki. Tak było właśnie w przypadku O’Neala. Miał inną wizję gry niż jego klubowy kolega. To właśnie było głównym powodem rozłamu tego duetu, który zdobył trzy mistrzostwa z rzędu w czasach swojej świetności. Poza potyczkami na parkiecie panowie nie przyjaźnili się. Według niektórych źródeł nawet za sobą nie przepadają. Po odejściu Shaqa media zaczęły spekulować o tym, że Bryant w pojedynkę nie odniesie już takiego sukcesu. Zaczęto wręcz narzucać gwiazdorowi LA, że zaczął grać zbyt samolubnie pozbawiając swoich kolegów szansy na zdobywanie punktów.

Black Mamba
To właśnie takim przydomkiem go określono. Kiedy Kobe wchodzi na parkiet jest zupełnie innym człowiekiem niż poza nim. Włączają mu się instynkty niczym zwierzęciu. „To wlaśnie różnica między tym kim, a czym jesteś. Kiedy pojawiam się na boisku to mogę cię zapewnić, że jestem tym zabójczym wężem. Podoba mi się to. Czuję się wtedy całkowicie komfortowo.”

– Nie lubię kiedy coś idzie nie tak. Wtedy próbuję uciągnąć ten ciężar sam, a jeśli ktoś się ze mną nie zgadza ciągnę go za sobą. Taki już jestem.

Będąc liderem Lakers Bryant ciągle dążył do tego, aby poprawiać nie tylko swoje umiejętności ale i przede wszystkim umiejętności kolegów z drużyny. Na treningach zachowuje się tak jak sam Jordan popychając i mobilizując resztę zespołu do pracy. Jeśli coś mu w twojej grze nie pasuje powie ci to prosto w twarz bez owijania w bawełnę .

Jaki jest Kobe?
„Taki jak wszyscy. Każdy ma dobre i złe dni. W naszej naturze leży szufladkowanie ludzi. Mówimy – o, to właśnie Kobe! Tak naprawdę to, kim jesteś zależy od sytuacji, w której aktualnie się znajdujesz” – odpowiedział. Koszykarz nie jest także samotnikiem mimo tego, że wielu mu to zarzuca. „Każdy ma prawo do odrobiny prywatności w życiu” – tłumaczy.

A co według Black Mamby jest najlepszą częścią koszykówki? „To ciężkie pytanie. Jest tyle rzeczy, które lubię w tej grze… Ale okej, dam ci jeden szczegół. Jeszcze w latach 80. byłem na meczu Lakersów. Wtedy siatki od kosza były nieco dłuższe i węższe. Uwielbiałem dźwięk wydawany przez nie, kiedy piłka wpadała czysto do kosza. To właśnie takie małe detale sprawiły, że oszalałem na punkcie tej gry.”

6Najgorsza porażka
Dla takiego gracza każda porażka to coś strasznego. Jednak spośród wszystkich Kobe wybrał tę w starciu z Bostonem w finałach playoffs. „Tak bardzo chciałem wtedy wygrać to mistrzostwo. Tym bardziej, że graliśmy w Bostonie i mogłem to zrobić przed ich publicznością.” Bryantowi udało się zdobyć 5 mistrzostw przez dotychczasową karierę. Na końcowe pytanie o podsumowanie jego dokonań na parkietach NBA odpowiada: „Mogłem zdobyć siedem mistrzostw. Nie udało się z Detroit, nie udało się z Bostonem. Mogłem mieć ich siedem.”

Czy Kobe wróci jeszcze na parkiety NBA? Na pewno jest do tego zdolny, ale nasuwa się pytanie, czy warto… Obecny skład Lakers nie pozwala raczej na realne szanse w playoffs nawet za rok, a Bryant staje się coraz starszy.

rabat 2

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany