NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Czy może być coś gorszego od pilnowania na boisku najlepszego gracza na świecie, który nie dość, że potrafi ośmieszyć Cię rzucając trójkę z ręką na twarzy do tego jest mistrzem trash-talku? Chyba nie… Gracze, którzy zajmowali się zatrzymaniem MJ’a na parkiecie nie mieli łatwego życia. Tak wyglądały właśnie pojedynki z Michaelem. Nie do końca fair, bo Jordan potrafił zniszczyć swojego rywala psychicznie, żeby potem dobić go rzucając +30 punktów tej samej nocy.

His Airness prowokował wszystko i wszystkich w lidze. Nie ważne, czy byłeś jego rywalem, kolegą z drużyny, właścicielem klubu, czy prezydentem Stanów Zjednoczonych – on po prostu nie znał strachu. Jeśli chciał namieszać komuś w głowie robił to. Przedstawiamy Wam kilka najbardziej znanych sytuacji, kiedy to Michael pokazał, że jest świetny w prowokowaniu rywali osłabiając ich tym samym.

#1 Jesteś słaby i już
ofiara: Rodney McCray

Według dziennikarza ESPN – Ricka Reilly’ego, Michael Jordan mógł zrujnować karierę swojego drużynowego kolegi – Rodney’a McCray’a. W 1993, kiedy Jordan krył klubowego kolegę podczas jednego z treningów Bulls zaczął swoją „gadkę”. Jak się potem okazało trochę przesadził. „Jesteś słaby! Zawsze byłeś słaby! Nie potrafisz nawet trafić jumpera!” – krzyczał prosto w twarz swojemu koledze MJ. W tym samym sezonie Chicago zdobyło tytuł mistrza, a McCray zapewnił sobie pierwszy i ostatni pierścień w karierze osiągając zaledwie 3.5 punkta na mecz w ostatnim dla siebie sezonie w Illinois.

#2 Pozwól, że ci to przedstawię
ofiara: Nick Anderson

Były czasy, kiedy Jordan był tak pewny swoich możliwości, że na parkiecie mówił obrońcom, co zamierza zrobić. Czasami nawet informował o swoich zagraniach dwa posiadania przed, ale w dalszym ciągu nikt nie był w stanie go zatrzymać. Shaq O’Neal wspomina, kiedy grał jeszcze dla Orlando Magic, co MJ mówił do jego byłego klubowego kolegi – Nicka Andersona,

„Będę biegł. Zadrybluję pomiędzy nogami dwa razy. Potem zrobię pump fake i rzucę do kosza. Na końcu spojrzę na ciebie.”

I co dalej? Według O’Neala „To właśnie się stało”

#3 No look free throw
ofiara: Dikembe Mutombo

Jak już o prowokacjach to nie można zapomnieć o rzucie wolnym z zamkniętymi oczami. Podczas spotkania przeciwko Denver Nuggets w 1991, Michael Jordan znalazł się na linii rzutów wolnych. Sam koszykarz miał świetny dzień, a po pierwszym rzucie Dikembe Mutombo zaczął prowokować Jordana trash-talkiem na co faulowany odpowiedział: „To dla ciebie” po czym zamknął oczy i trafił drugi rzut wolny.

#4 Raz, dwa, trzy
ofiara: Steve Smith

Steve Smith i Michael Jordan uwielbiali sobie wzajemnie dokuczać. Pewnego dnia Smith usłyszał Michaela, który coś odliczał… „Mówił coś, jak „38” ale nie wiedziałem o co chodzi. Potem powiedział „36”. Po chwili gracz Heat zorientował się, że Jordan odlicza do 40 punktów, które faktycznie zdobył tej nocy.

#5 Mówiłem, żebyś mnie nie prowokował
ofiara: cała drużyna Vancouver Grizzlies

W 1995, Vancouver Grizzlies rozpoczęli czwartą kwartę z przewagą 11-2 przeciwko Bulls. Po zwiększeniu różnicy Derrick Martin przebiegając obok ławki Chicago krzyknął „Mówiłem, że dzisiaj was ogramy!” Po tym komentarzu Jordan wrócił na parkiet krzycząc do Martina „Mówiłem ci, żebyś mnie nie prowokował”. MJ zdobył kolejne 19 punktów w zaledwie 6 minut dając Chicago zwycięstwo 94-88.

#6 Spróbuj mnie zatrzymać
ofiara: Craig Ehlo

28 marca 1990 roku Michael Jordan zdobył 69 punktów przy skuteczności 23/37 z gry. Kiedy jesteś w takiej formie to niezmiernie trudno będzie cię zatrzymać. Tak, jak w przypadku Nicka Andersona, Michael wiedział, że może powiedzieć Craigowi Ehlo co zamierza zrobić, a biedny Craig nie miał nic do gadania.

„Posłuchaj. Trafiam wszystko, więc powiem ci, co zamierzam zrobić, a ty spróbuj mnie zatrzymać.” prowokował Michael. „Wiesz, że nie możesz nic zrobć. Nie zatrzymasz mnie. Nie możesz mnie kryć” – dodał.

Następnie gwiazdor Bulls opisał obrońcy, co zamierza zagrać. „Złapię piłkę lewą ręką, następnie pobiegnę w lewo, do lini końcowej skąd trafię fadeaway’a”. Chyba nie musimy mówić, co stało się potem?

#7 Jordan vs. Barkley
ofiara: Charles Barkley

Podobnie, jak Smith, Barkley uwielbiał dokuczać MJ’owi. „Charles, który nie mówi to nie Charles. Jest jak ja tylko, że ma włosy.” – śmiał się Jordan. Z wielu trash-talkowych momentów obu panów wybrałem ten, któy utkwił mi najbardziej w pamięci. „Kiedyś podszedłem do niego i powiedziałem: ‚Jesteś stary’ On jest ode mnie starszy o dwa dni” – opowiada Barkley. „Odpowiedział mi: ‚Dzisiaj nie będziesz miał szans, nigdy ich nie miałeś‚” To raczej prawda. Ale Barkely jako jeden z nielicznych mógł zrozumieć na czym polega pojedynek z Jordanem.

#8 W stylu Jordana
ofiara: Keith Gibbs

Kolejną ofiarą został „Koleś z każdego filmu o koszykówce”, czyli były uczelniany gracz, który potem został aktorem znany jako Keith Gibbs. Pojawiał się w takich tytułach jak m.in. „The Air Up There”, „Blue Chips” oraz „Space Jam”, o którym będzie mowa.

„Kiedy kręciliśmy Space Jam graliśmy w kosza przez trzy dni. Po trzech dniach pomyślałem, że to koniec i udałem się na lotnisko, bo chciałem wyjechać z miasta. Mój telefon zadzwonił, a w słuchawce padło pytanie: „Gdzie jesteś? Czemu Cię tu nie ma?” Odpowiedziałem: „Dalej gracie?” Nie wiedziałem o tym.” Gibbs opisuje grę na planie jak NBA All-Star Game, gdzie na parkiecie spotykały się takie sławy jak Charles Barkley, Reggie Miller, czy Grant Hill.

„Podczas jednej akcji musiałem kryć Jordana, bo Chris krzyknął: „Keith, bierzesz go”. Gibbs opowiada: „Jordan trafił jumpera z 35 stóp. Z wyciągniętą nogą, językiem – w jego stylu. Po czym krzyknął do mnie „Spier***** z boiska!”

#9 I’m the greatest
ofiara: O.J. Mayo

W 2006, O.J. Mayo był jednym z najlepszych graczy na swojej uczelni. Był też pewnym siebie zawodnikiem, co jak później się okazało przytemperował mu Jordan, który odwiedził swój Summer Camp tamtejszego roku. Mayo trash-talkował 43-letniego Michaela mówiąc, że ten nie zdoła go zatrzymać. Wyobraźcie sobie, że chłopak po raz pierwszy spotkał wtedy mistrza.

„Wszędzie było pełno uczestników, nie mogłem pójść tam, gdzie chciałem, więc zdecydowałem się przerwać camp. Wysłać dzieciaki do łóżka” – opowiadał Jordan. „Kolejnego ranka wróciliśmy na parkiet a on zaczął z tym swoim „Nie pokryjesz mnie”. W końcu powiedziałem „Może i jesteś najlepszym graczem uczelni ale to ja jestem najlepszym koszykarzem świata.” Na tym MJ zakończył swoją lekcję.

#10 Pewność siebie to podstawa
ofiara: Washington Bullets

Michael-Jordan-CigarPodczas rundy finałowej w roku 1997, Chris Webber do dziś wspomina obrazek kiedy to Jordan wszedł do szatni Waszyngtonu przed trzecim spotkaniem w US Airways Center. Chicago prowadziło wtedy 2-0, a sam Michael był już pewien swojego kolejnego tytułu do tego stopnia, że do szatni Bullets wszedł z odpalonym cygarem zwycięstwa pytając kto go dzisiaj zatrzyma. Pewność siebie okazała się uzasadniona, bo Chicago pokonało tej nocy Washington awansując do drugiej rundy.

#11 Gruby, wielki bezsilny skrzydłowy…
ofiara: Stacey King

Jeśli myślicie, że koledzy Jordana z zespołu mieli z górki jeśli chodzi o prowokacje to mylicie się. Nawet im się dostawało! W książce The Jordan Rules [od ang. Zasady Jordana] Sam Smith pisze o incydencie, w który aż trudno uwierzyć.

W przeddzień spotkania z Utah, niektórzy z pracowników biurowych uczestniczyli w treningu przynosząc kilka rzeczy do podpisania dla gwiazd Chicago. Takie akcje mają miejsce dwa razy w roku, wtedy gracze ustawiają się w kółku i podpisują piłki, koszulki i inne akcesoria, które są przeznaczone na różnego rodzaju aukcje charytatywne.

„Posłuchajcie” powiedział Michael. „Słyszeliście kiedyś o kolesiu, który ma 211 cm i 104 kg wagi? Ktoś tak wielki i gruby nie może zebrać na boisku trzech piłek. Jak to możliwe, że biega po całym boisku i zbiera zaledwie dwie piłki?”

Gracze zgromadzeni obok zakrywali twarz, żeby się nie śmiać, a sam Stacey King, bo to o nim była mowa odpowiedział krótko: „Pie**** się, Michael!”

Mimo to Jordan kontynuował „Koleś tak wielki, a zbiera tylko jedną piłkę… Nie potrafi nawet wejść komuś w dupę żeby zebrać więcej niż jedną. Wielki, gruby koleś, który zbiera jedną piłkę na trzy spotkania. Silny skrzydłowy… Może powinni nazywać tę pozycję bezsilnym skrzydłowym?” Po tym King nie wytrzymał, miał dość Jordana i odszedł.

#12 Jak łatwo zrujnować karierę?
ofiara: Muggsy Bogues

Przegrywając jednym punktem z Chicago, Charlotte Hornets potrzebowali jednego basketu żeby nie odpaść z playoffs w roku 1995. Muggsy Bogues rozpoczął akcję Hornets, a naprzeciwko znalazł się Jordan, który krył rozgrywającego Charlotte.

Po chwili wymiany piłek między obwodowymi Hornets MJ odsunął się dając tym samym trochę miejsca Boguesowi. Krzyknął: „Rzucaj, pieprzony lilipucie!” Zawodnik Charlotte spudłował i Bulls awansowali do półfinałów grając przeciwko Orlando Magic.

Według Johnny’ego Bacha, który był trenerem Hornets w 1995 Bogues powiedział mu, że ten moment zrujnował jego karierę. Już nigdy nie grał tak samo notując zaledwie 5.9 punktów na mecz w porównaniu do poprzednich trzech lat przez które gracz zdobywał podwójne zdobycze mimo tak niskiego wzrostu.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany