NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Pierwsza runda playoffs już za nami. Pewniacy, jak Warriors, Cleveland, czy Atlanta pokonali swoich rywali choć praktycznie każde spotkanie było do końca wyrównanie – to w końcu finały, więc nie ma tu czasu na odpoczynek.

Pewnie nie tylko ja ekscytuję się tym okresem rozgrywek, bo w tym roku mamy do czynienia z jednymi z najbardziej ciekawych playoffów na przestrzeni kilku dobrych lat. Oglądanie Anthony’ego Davisa walczącego z ekipą Stepha Curry’ego to czysta przyjemność. Do tego starcie pomiędzy Clippers, a Spurs wyglądające jak walka psów na śmierć i życie z atletycznym Griffinem i CP3 w rolach głównych jest widowiskowe, jak niejeden Hollywódzki film.

Na początek kilka faktów z pierwszych starć:

# Blake Griffin i Chris Paul zanotowali razem 58 punktów dla Clippers wygrywając tym samym pierwsze spotkanie w Staples Center

# Greg Popovich podczas pomeczowej konferencji podziękował hejterom za wsparcie w bardzo wymowny sposób

11140008_1089640657731124_4120564368505563513_n

# Kolana Rose’a są w końcu zdrowe (bynajmniej na razie). Koszykarz Chicago biegał do kontry, skakał i jego 23 punkty były najlepszym rezultatem w zespole

# Mike Conley grał wczorajsze spotkanie z kontuzją stopy. Nie obyło się bez leków przeciwzapalnych i bandaży, ale koszykarz wraz z drużyną dał radę ograć Portland nawet na „jednej nodze”

# NBA będzie dołączało do raportów sędziów ich nazwiska, co ułatwi potem analizę niektórych decyzji podczas tegorocznych playoffs

# LeBron James wyprzedził Michaela Jordana awansując na 9. miejsce najlepszych asystujących w rundzie finałowej z dorobkiem 1026 asyst

# samo niedzielne spotkanie Cleveland było pierwszym meczem w playoffs od maja 2010 roku

# Alan Anderson wrócił do składu Nets po opuszczeniu ostatnich siedmiu spotkań sezonu zasadniczego wywołanego kontuzją kostki. Koszykarz rzucił pięć punktów przez 16 minut, które spędził na parkiecie…

# Hawks po raz piąty z rzędu wygrali pierwsze spotkanie rundy finałowej

# Jamal Crawford znacznie poprawił skuteczność (koszykarz miał notował 10/36 przez ostatnie cztery spotkania sezonu zasadniczego po powrocie wywołanym kontuzją) trafiając 7/10 swoich rzutów z gry w meczu otwierającym zmagania Clippers w tegorocznych playoffach

Wracając do tematu – statystyki to ważna cześć dzisiejszej koszykówki. Jak nie najważniejsza. To właśnie te wartości są głównym wyznacznikiem w walce o tytuł MVP, asystenta roku, czy najlepszego obrońcy danego sezonu.

Wszyscy jednak dobrze wiemy, jak ważna dla zespołów jest ostatnia runda, w której wyłoniony zostanie tegoroczny mistrz. To czyni statystyki zawodników z playoffs bardziej ważnymi niż dokonania z sezonu regularnego. Przyjrzyjmy się najbardziej szokującym liczbom w historii zmagań o Puchar NBA.

#1 Isaiah Thomas rzuca 16 punktów w 94 sekundy

Przeciwko dziurawej defensywie New York Knicks podczas 5 spotkania pierwszej rundy w roku 1984 zaledwie 94 sekundy zajeło Thomasowi zdobycie 16 punktów, które jak się okazało były na wagę złota.

#2 Statystyki Shane’a Battiera po spotkaniu z Bulls: 22 minuty, 3 punkty, 1/3 z gry, 1 asysta oraz 1 przechwyt

W playoffs 2013 Miami zmierzyło się z Chicago Bulls. Drugie spotkanie zakończyło się zwycięstwem ekipy z Florydy, ale statystyki nie do końca to ukazywały.

Battier zagrał 22 minuty i jego staty były fatalne jednak kiedy gość był na parkiecie Heat roznosili Byki 68-26. Jeśli ktoś nie trafia, nie asystuje, czy nie blokuje nie znaczy, że nie wpisuje się dużymi literami w teamwork, który jednak przewyższa statystyki, bo to drużyna wygrywa mecze a nie jej indywidualności.

#3 W playoffs z roku 2013 drużyny z przewagą własnego parkietu eliminowały gości już w pierwszej rundzie

Grać przed własną publicznością podczas najważniejszych spotkań sezonu to dodatkowy zapas energii. Nic tak nie pobudza do walki niż kibice skandujący Twoje imię lub krzyczący „MVP” podczas każdego kontaktu danego gracza z piłką.

Dobrym odzwierciedleniem słów była pierwsza runda playoffs w roku 2013, gdzie drużyny występujące na własnym parkiecie od razu poradziły sobie ze swoimi rywalami.

#4 Allen Iverson ma najwięcej przechwytów w jednym spotkaniu playoffs

Iverson był znany z tego, że potrafił punktować, czy łamać kostki ale A.I. pokazał w roku ’99, że posiada jeszcze inny atuty.

Przeciwko Orlando Magic przechwycił 10 piłek, co do dziś pozostało rekordem NBA.

#5 Robert Horry ma siedem tytułów chociaż notował średnio 8 punktów na mecz

Big Shot Bob był znany ze pewnej ręki z Rockets, Lakers i Spurs. Kiedy drużyna potrzebowała ważnego trafienia w końcowych minutach spotkania wtedy właśnie Horry pojawiał się na boisko trafiając czasmi niezwykle ważne punkty.

Gościu ma więcej tytułów niż MJ i grał z takimi osobistościami jak m.in. Hakeem Olajuwon, Shaq O’Neal, Kobe, czy Tim Duncan, którzy mogliby sobie nie poradzić bez niego.

#6 Celtics tylko raz przegrali finały, kiedy w drużynie grał Bill Russell

Zdobywca największej liczby tytułów – Bill Russell grał w NBA od roku 1956 do 1969 występując w finałach 12 razy. To chore.

Jeszcze bardziej chorym faktem jest to, że Russell i jego ekipa z Bostonu tylko raz uległa St. Louis Hawks w roku 1958, bo Bill odniósł kontuzję stopy w trzecim meczu.

#7 Michael Jordan zdobył najwięcej punktów (5,987) w playoffs rozgrywając 37 spotkań mniej niż zawodnicy z miejsc od 2. do 5.

Niesamowitych faktów na temat Michaela znamy wiele. Jeśli przyjrzymy się niektórym liczbom koszykarz nabiera jeszcze większego szacunku.

Jordan notował średnio w playoffs 33 punkty na mecz rozgrywając o wiele mniej spotkań niż Kareem Abdul-Jabbar, czy Kobe Bryant. To właśnie czyni MJ’a najlepiej punktującym w rozgeywkach postseason.

#8 Kobe Bryant i Tim Duncan mają więcej pierścieni niż Boston Celtics przez ostatnie 38 lat!

Statystyki bardzo dobrze ukazują, że bardzo ciężko jest zwyciężyć jeden tytuł, a co dopiero pięć. To właśnie tyle posiada Kobe, czy Duncan. Nawet tak bardzo utytułowana drużyna, jak Boston Celtics ma mniej tytułów przez ostatnie kilkanaście lat niż niejeden zawodnik dzisiejszej NBA.

#9 Kobe, Tim Duncan, czy D-Wade grali w każdych finałach od roku 1999

To świetna okazja na podsumowania dla graczy takich, jak Kobe, czy Tim Duncan, którzy już powoli myślą o koszykarskiej emeryturze. Wade’owi ciągle brakuje jeden tytuł, żeby móc mierzyć się z Black Mambą.

Cała trójka występowała w finałach od roku ’99, co czyni ich niezwykle wielkimi postaciami nowożytnej koszykówki. Ci panowie są wzorem do naśladowania, a ich statystyki to odzwierciedlają.

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany