NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Każdy sport drużynowy, jak jego sama nazwa wskazuje opiera się na współpracy kilku zawodników. Bez tego bardzo trudno osiągnąć sukces. Mimo, że liga NBA oferuje nam wielu zawodników, którzy potrafią praktycznie w pojedynkę rozstrzygnąć losy meczu to niemożliwe jest, żeby ci pojedynczy gracze udźwignęli ciężar zwycięstw przez cały sezon. W historii koszykówki mieliśmy okazję oglądać kilka niesamowitych duetów, których bohaterowie na parkiecie rozumieli się praktycznie bez słów. To właśnie im poświęcony jest ten artykuł, w którym postaram się pokazać Wam 10 najlepszych moim zdaniem „dwójek” grających na boiskach NBA na przełomie końca XX i XXI wieku.

#1 Michael Jordan & Scottie Pippen (Chicago Bulls) [1987 – 1998]

Najlepszy z najlepszych – His Airness, miał wpływ na wielu młodych zawodników dołączających do ligi. Kiedy Scottie został wybrany w drafcie z piątym pickiem w roku ’87 Jordan zakończył wtedy sezon ze średnią punktową na poziomie 37 oczek. Kilka miesięcy później Pippen stał już murem za Michaelem w każdym spotkaniu udowadniając, że jest godny gry u boku mistrza.

MJ i Pippen świetnie uzupełniali się na boisku. Oboje świetnie punktowali, a do tego Scottie był świetnym obrońcą. Michael to koszmar dla obrońców, a ja ich zatrzymuje – mówił w jednym z wywiadów. To właśnie ten duet ustanowił rekord zwycięstw w jednym sezonie (przeczytaj artykuł o rekordzie zwycięstw Chicago). Sześć mistrzostw w mniej niż 10 lat jest imponującą liczbą tym bardziej, jeśli uwzględnimy fakt, że w tym czasie Jordan zrobił sobie dwuletnią przerwę od basketu poświęcając się baseballowi. Może gdyby został wtedy w lidze to dzisiaj w dorobku miałby 8 pierścieni? To właśnie te tytuły czynią ten duet jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) w historii koszykówki.

#2 LeBron James & Dwayne Wade (Miami Heat) [2010-2014]

Kiedy w Miami utworzono big three w postaci Wade’a, Bosha i LeBrona na Florydzie nie mówiło się o niczym innym prócz mistrzowskich pierścieni. Jednak w 2011 roku Heat musieli uznać wyższość Mavericks i w rezultacie przegrali finały 4-2, co było wielkim ciosem dla graczy i fanów ekipy ze wschodniego wybrzeża. Ale co nie zabije to wzmocni, więc rok później zmobilizowani i przede wszystkim bardziej dojrzali koszykarsko Heat powrócili do finałów i roznieśli OKC 4-1 zdobywając tytuł mistrza dwa lata z rzędu.

Aktualnie w lidze „szaleje” wielu graczy, ale o LeBronie nigdy nie można zapomnieć. To ponad dwumetrowy, 113 kilogramowy kolos, który rusza się jak niejeden rozgrywający, przez co nie można dokładnie sprecyzować jego pozycji na boisku. Potrafi rzucać, zagrać na low poście, czy przyspieszyć. Dzięki temu każdy trener chciałby go mieć w swoim zespole. Podczas przygody w Miami razem z Wade’em stworzyli widowiskowy duet, który przyniósł klubowi wiele sukcesów, wspomnień oraz efektownych zagrań. Ponoć podczas pojedynku obu panów (już przeciwko sobie) przy okazji świątecznego spotkania pomiędzy Miami, a Cavs LeBron powiedział D-Wade’owi: „Zagramy jeszcze kiedyś razem i dokonamy jeszcze większych rzeczy niż wcześniej…”

#3 Kobe Bryant & Shaq O’Neal [1996-2004]

Przez całe dekady do NBA przychodzili bądź odchodzili gracze, którzy mieli nieprzeciętne umiejętności. Jedynym, który został nazwany potencjalnym następcą Jordana był Kobe Bryant – super-atletyczna maszyna do zdobywania punktów, która bazowała na grze MJ’a. Dodatkowo Black Mamba miał do swojej dyspozycji Shaq’a, któremu ciężko było dorównać pod koszem nawet w ostatnich latach jego zawodowej kariery koszykarskiej.

Osiem sezonów, przez które O’Neal grał w Lakers drużyna nie schodziła poniżej pięćdziesięciu zwycięstw wygrywając trzy razy z rzędu mistrzostwo NBA (jako pierwsza drużyna od czasów wielkich Bulls). Shaq został wtedy trzykrotnym MVP Finałów, kiedy Kobe ciągnął całą machinę, co czyniło ich niesamowicie zgranym duetem. Oboje zdobywali średnio dla Lakers ponad 50 punktów po czym zdecydowali się na pójście dalej własnymi drogami. Kiedy Dwight Howard zasilił w 2012 roku Jeziorowców fani mieli nadzieje na powrót zagrań jak za czasów Shaq-Bryant, ale musieli się rozczarować, bo Superman opuścił klub rok później…

#4 Tony Parker & Tim Duncan (San Antonio Spurs) [2002 – do dziś]


Mimo, że oboje mają już swoje lata to ich współpraca dalej działa, jak dobrze naoliwiona maszyna. Rezultatem jest ostatnie mistrzostwo NBA, czy 1000 zwycięstwo pod wodzą Popovicha. Tim Duncan to  ciągle jeden z najlepszych silnych skrzydłowych w historii ligi. Parker mimo, że niedoceniony na swojej pozycji potrafi w ważnych momentach pociągnąć zespół i przechylić szalę zwycięstwa dla Spurs, co czyni go tak ważnym dla drużyny.

Duet zdobył 4 mistrzostwa i jest idealnym przykładem profesjonalizmu oraz cierpliwości. Nigdy nie byli poza siódemką wchodzącą do playoffs, co jest wielkim dokonaniem na przestrzeni kilkunastu lat. Od 2011 Parker i Duncan mają dodatkowo do dyspozycji świetnego Kawhi Leonarda, który wpisuje się w styl gry klubu z Teksasu.

5# Paul Pierce & Kevin Garnett

pierce n garnett

Wraz z końcem sukcesów Bostonu w 2013 roku ten duet został przeniesiony do nowo powstałej ekipy z Brooklyn Nets aby potem The Truth trafił w końcu do Waszyngtonu dzieląc szatnię z naszym rodakiem Marcinem Gortatem i wzmacniając charakter Wizards.

Pierce, Garnett i Allen w czasie kariery w Celtics mieli obsesję na punkcie złotego pierścienia. Praktycznie modlili się o to poświęcając się w każdym spotkaniu do granic możliwości. Przez kolejne pięć lat występów w Bostonie zdołali dotrzeć do dwóch finałów NBA zdobywając jedno mistrzostwo (w finale z Los Angeles Lakers). Po 57 zwycięstwach w playoffs oraz pięciu tytułach mistrza Atlantic Division Pierce i KG przywrócili chwałę dawnym Celtom.

#6 Shawn Kemp & Gary Payton (Seattle Supersonics) [1990-1997]

Po wybraniu w drafie ’89 Kempa, a rok później Paytona NBA nie była przygotowana na burzę, jaką wywołają ci gracze. Przez siedem lat grali w Seattle niesamowicie widowiskową oraz emocjonalną koszykówkę dostarczając fanom wielu emocji. Pięć sezonów z ponad 60 zwycięstwami zostały w Supersonics okrzyknięte „złotymi latami koszykówki”.

W 1996 roku drużyna z Seattle dotarła do finałów, spotykając się tam z Chicago, której uległa po sześciu niezmiernie zaciętych spotkaniach. Duet był jednym z najlepszych jeśli chodzi o obronę (Payton przewodził w lidze w roku ’96 pod względem przechwytów uzyskując ich 231, a Kemp był trzeci jeśli chodzi o zbiórki w sezonach ’94-95 oraz ’95-96), ale nigdy nie odniósł sukcesu w finałach ligi.

#7 Kevin Durant & Russell Westbrook (Oklahoma City Thunder) [2008 – do dziś]


Dla tych 24-latków nie ma granic. To jeden z najlepiej punktujących duetów w NBA i z pewnością najbardziej intensywny. Że Durant potrafi zdobywać punkty pokazuje od kilku sezonów zdobywając rok temu statuetkę za MVP sezonu. Jego średnia punktowa w karierze (do sezonu 2013/14) wynosi 27 punktów na mecz.

Obok siebie Durantula ma prawdziwego pitbulla w postaci Westbrooka. Jeśli dasz mu kilka metrów pod koszem to możesz być pośmiewiskiem w kolejnym materiale z Top 10. I tak, mówimy tutaj o rozgrywającym… Przez pięć sezonów, które panowie spędzili razem aż trzy zakończyli z dorobkiem ponad 20 punktów na mecz. To dopiero początek ich współpracy, a już zdołali być w finałach playoffs w roku 2012 i w finałach konferencji (2011, 2012, 2014). W tym sezonie ekipa z OKC nie świeci już tak bardzo zajmując 9. pozycję w konferencji zachodniej, ale jeszcze nic straconego, bo przed nami jeszcze druga połowa zmagań.

#8 Stephen Curry & Klay Thompson (Golden State Warriors) [2011 – do dziś]

curry n thompson

Przeprosiny dla Johna Walla wraz z Bradley Bealem, czy Kyrie Irvinga i LeBrona Jamesa ale „Splash Brothers”, bo tak nazwali ten duet Amerykanie to aktualnie najlepsze duo w lidze. Kombinacja dwóch gości, którzy grają teraz prawdopodobnie swój sezon życia. Do tego wszystkiego przewodzącą w swojej konferencji ekipą z Oakland dowodzi sam Steve Kerr, który jak widać świetnie odnalazł się w nowej roli.

Każde spotkanie tej dwójki to prawie dodatkowe 14 trafionych rzutów zza łuku. Oboje wystąpili także w tegorocznym konkursie rzutów za trzy, który zwyciężył właśnie Curry. Ta drużyna ma naprawdę szansę zdobyć w tym roku coś wielkiego. Może finały playoffs? Kto wie, to dopiero połowa sezonu.

#9 John Stockton & Karl Malone (Utah Jazz) [1985-2003]

malone n stockton

Stockton – lider wszechczasów jeśli chodzi o asysty oraz Malone – gość od czarnej roboty, który jest w ścisłej czołówce najlepszych punktujących w historii ligi spędzili osiemnaście sezonów głównie na grze pick-and-roll, nigdy nie opuszczając fazy playoffs.

Występowali pięć razy w Finałach Konferencji Zachodniej w przeciągu siedmiu lat. To właśnie w ich czasach toczyły się największe batalie pomiędzy Jazz, a Bulls w roku 1998. Ekipie z Utah brakuje teraz drugiego Malone’a, który robiłby różnicę pod koszem przeciwnika i tym broniącym.

#10 Chris Paul & Blake Griffin (Los Angeles Clippers) [2011 – do dziś]

paul n griffinTen duet trafia do zestawienia ze względu na swoją widowiskowość. Już od dawna Clippers mają przydomek Lob City, który pojawił się po przyjściu do zespołu Chrisa Paula. Były rozgrywający New Orleans stale częstuje Griffina oraz Jordana podaniami do wykończenia z góry, co podoba się publiczności i znajduje kolejne ofiary posterów dwójki podkoszowych LA. W tym sezonie drużyna radzi sobie dobrze będąc „nad kreską” i po pierwszej części sezonu Clippers mają całkiem duże szanse na walkę w playoffs.

Sam Blake cały czas się jeszcze rozwija. Oprócz gry pod (i nad) koszem poprawił także rzut. Zobaczcie, jak niedawno trafił game winnera za trzy i przesądził o losach spotkania [link]. Los Angeles Clippers to ciągle jeszcze wersja beta drużyny, która może namieszać w przyszłości. Jeśli Jordan i Griffin będą dalej się tak rozwijać, a do tego wspomagać ich będzie Crawford oraz Paul to mogą być w tym albo i kolejnym sezonie czarnym koniem ligi.

 

 Untitled-3

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany