NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Michael pamięta tylko kiedy obudził się w środku nocy, cały oblany potem czując się, jakby miał zaraz umrzeć. „Byłem przerażony, nie wiedziałem co się ze mną dzieje…” opowiadał.

Na początku MJ pocieszał się, że to tylko zły koszmar. Dopiero potem zdał sobie sprawę, że rzeczywiście źle się czuje, a jego występ przed piątym spotkaniem Finałów z roku ’97 stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Do pokoju wezwano sztab medyczny Bulls, który stwierdził u gracza zatrucie żołądkowe dodatkowo informując, że Jordan nie będzie w stanie zagrać jutro przeciwko Utah.

[su_note]Kilka dni przed pojedynkiem Finałowym niejaki Karl Malone znany także, jako „The Mailman” został wybrany MVP sezonu zasadniczego. Gracz Utah Jazz notował staty z kosmosu, podobnie zresztą jak Michael, jednak statuetka została przyznana podkoszowemu z Luizjany, co okazało się być dodatkową motywacją dla Jordana, który bardziej niż kiedykolwiek pragnął wyrwać mistrzowski pierścień nowo ogłoszonemu MVP.[/su_note]

Pora dojść do siebie
Michael spędził w łóżku kolejne 24 godziny, a sam zespół trenował bez niego najpierw dzień przed spotkaniem oraz podczas treningu przed samym pojedynkiem, na którym także się nie pojawił. Musiał odpocząć.

Kiedy Mike wstał już z łóżka o własnych siłach był ekstremalnie odwodniony i lżejszy o kilka dobrych kilogramów. O 15, trzy godziny przed samym meczem legenda Bulls w końcu wyszła z pokoju hotelowego udając się autokarem z resztą teamu do hali Delta Center.

Jest 4:30, Scottie Pippen widzi Jordana, który ledwo słania się na nogach w hali Utah Jazz. „Sposób, w jaki się poruszał i jak wyglądał wskazywały na to, że nie będzie nawet w stanie założyć na siebie meczowego uniformu (…) Wyglądał naprawdę źle…”

Jordanowi udało się dotrzeć przez ciemny korytarz prowadzący do szatni Bulls usiadł na swoim miejscu i zamknął oczy wizualizując sobie rzuty, to jak biega, zbiera i wsadza. Po chwili ubrał strój i wyszedł na parkiet mówiąc do trenera Jacksona „Trenerze, mogę grać. Będę na bieżąco informował cię o tym, jak się czuję.”

[su_note]Czy wiesz, że Michael po Game 5. Finałów NBA podpisał parę dwunastek Retro, które potem sprzedały się na aukcji za prawie 100 tys. dolarów? Sama kolorystyka modelu po spotkaniu w Delta Center otrzymała nowy przydomek „Flu Game”.[/su_note]

Walka z samym sobą
Kiedy spotkanie w końcu się zaczęło Jordan poruszał się na parkiecie, jakby zaraz miał upaść i zemdleć. Z sekundy na sekundę był bardziej zmęczony, a w przerwach, gdy kamera go znajdywała siedział zalany potem głęboko oddychając.

W pierwszej kwarcie Jordan praktycznie nie istniał na boisku. Nie trafiał rzutów, nie biegał do kontry, był bezużyteczny. Jednak na początku drugiej coś w głowie MJ’a się zmieniło. Zaczął biegać o wiele szybciej, trafiając rzuty. Jakimś cudem zaczął wyglądać jak typowy, dominujący Mike zdobywając 17 oczek w drugiej kwarcie. „Jakimś cudem znalazłem energię, by być silnym”.

https://www.youtube.com/watch?v=sVf48tIz96o

W przerwie sztab pracował nad tym, aby MJ nie odwodnił się do końca dodatkowo chłodząc jego ciało zimnymi ręcznikami. Jednak to nic nie pomogło, bo w trzeciej kwarcie Jordan znów wydawał się być cieniem na boisku słaniając się na parkiecie na słabej skuteczności.

Dopiero czwarta część i run 10-0, który pozwolił Chicago objąć prowadzenie na pięć minut do końca były przełomowe dla Bulls i Game 5. w Delta Center. Jordan po raz kolejny pokazał, że pomimo zatrucia i całkowitego osłabienia organizmu potrafi zadecydować w najważniejszym momencie meczu trafiając trójkę dającą Chicago trzypunktowe prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania.


Niepokonany
Bulls wyszli niepokonani także z kolejnego pojedynku w Game 6. zdobywając mistrzostwo NBA dwa lata z rzędu po niesamowitej walce przeciwko świetnie dysponowanym Utah Jazz. Rok później podopieczni Phila Jacksona ponownie pokusili się o następne, trzecie z rzędu trofeum Larry’ego O’Briena kompletnie dominując ligę.

Po samym Game 5. Michael Jordan nie mógł uwierzyć, jak udało się wygrać pomimo przeciwności, które napotkał na swojej drodze mistrz. „Nie wiem, jak tego dokonałem… Przez chwilę miałem wrażenie, że upadnę ale żądza zwycięstwa była tak duża, że jeśli przegralibyśmy byłbym zdewastowany.”

Spotkanie komentował także trener Chicago – Phil Jackson. „Po całej tej sytuacji, która miała miejsce dzisiejszej nocy mogę śmiało powiedzieć, że to był najlepszy występ Michaela, jaki dotąd widziałem. Niezwykle heroiczna walka z samym sobą, który czyni Mike’a największym w historii tego sportu.”

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany