NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Najlepsze występy w historii NBA: LeBron James

Untitled-1

Przed piątym spotkaniem serii finałowej play-offs, gracze Cleveland Cavaliers musieli pogodzić się z porażką w drugim meczu u siebie po podwójnym zwycięstwie dającym w rezultacie Kawalerzystom prowadzenie 2-1.

Atmosfera przed Game 5. była napięta. Z jednej strony mieliśmy Stepha Curry’ego, który niby przełamał się w czwartej odsłonie Game 4. ale w dalszym ciągu nie był to ten sam typ zabójcy z dystansu. Na przeciwko potwór w postaci LeBrona, dla którego double-double, czy triple-double nie zaczęło robić większej różnicy.

„LeBron lubi mieć piłkę w rękach. Cały czas trzyma się swojego planu gry. Musisz stale być skupiony, bo jeśli dojdzie do pozycji rzutowej z reguły się nie myli (…) Przez kolejne 48 munut będziemy musieli odcinać go od podań oraz czysych pozycji, bo inaczej przegramy to spotkanie” – mówił przed samym meczem Steph Curry

Szpital trenera Blatta
W Cleveland domyślali się, że będzie im bardzo trudno bez Kyrie’go Irvinga i Kevina Love’a, którzy kreowali LeBrona w ofensywie sami zdobywając ważne punkty dla swojego zespołu. Niestety, Irving odpadł już po pierwszym spotkaniu po kontuzji kolana, wściekle rzucając uniformem o parkiet, a Love pożegnał się z finałami z powodu urazu barku.

Jednak optymizm nie znikał z głów kibiców z Ohio, bo wygrane dwa poprzednie spotkania dawały nadzieje na zaciętą walkę przynajmniej w sześciu spotkaniach, w tym jednym u siebie.

lebron_staty

LeBron spędził na boisku całe 45 minut będąc siłą napędową, rozgrywającym i silnym skrzydłowym w jednym, trafiając na skuteczności 44% z gry przy zaledwie dwóch stratach. Świetnie spisujący się Andrew Igoudala wybrany potem MVP Finałów dwoił się i troił pod koszem, ale James tego wieczoru nic nie robił sobie z intensywnej obrony Warriors trafiając trójki z dziewiątego metra przy dwóch sekundach na zegarze i wymuszając dodatkowo faule w spornych sytuacjach pod koszem.

„Chef Curry with the shot, boy”
W Golden State w decydujących momentach kontrolę przejmował jak zwykle Curry, który w ostatniej kwarcie był aktywny w strefie podkoszowej, jak i zza łuku zaliczając podobnie, jak LeBron niesamowite spotkanie na skuteczności 7/13 za trzy dających w rezultacie 37 punktów. Splash Brothers razem dali Warriors 49 oczek, a Igoudala częstował partnerów świetnymi podaniami zaliczając 7 asyst.

Przyjrzyjmy się statystykom LeBrona i Curry’ego. Ten pierwszy oddał kilkanaście rzutów więcej i co dziwne nie mógł znaleźć drogi do kosza w polu trzech sekund pomimo przewagi fizycznej, co dowodzi świetnej grze obronnej Warriors w Game 5. Pod względem oddanych rzutów o wiele lepiej wygląda Curry, który wykorzystał nieco ponad połowę szans z pomalowanego, dodatkowo niszcząc rywali zza łuku na 50-procentowej skuteczności.

hotzones

„Od początku spotkania wiedziałem, że Steph odnajdzie się w tej niskiej piątce, która wyszła dzisiaj przeciwko Cleveland. To była jego noc. Miał miejsce na rzuty i znakomicie rozciągał obronę dając tym samym szansę swoim kolegom.” – komentował grę Curry’ego trener ekipy z Oakland, Steve Kerr

Brak pomysłu na grę
Glównym powodem porażki Cavaliers w piątym spotkaniu finałów była ławka rezerwowych, która oprócz swojej nieskuteczności pokazała także nieporadność w ofensywie. J.R. Smith po czterech trójkach znacznie się ochłodził kończąc mecz na skuteczności 4/14 za trzy i w decydującym momencie zaliczył faul w ataku podczas zasłony na Greenie.

8646

Jedynym, który oprócz LeBrona zasługuje na pochwałe był Tristan Thompson, aktywny na obu tablicach kończący Game 5. z solidnym double-double na koncie (19 punktów na skuteczności 54%, 10 zbiórek), ale to i tak za mało na rewelację sezonu, jaką była ekipa dowodzona przez byłego rozgrywającego Bulls – Steve’a Kerra

Czas na zmiany?
Pomimo wielkiego występu Jamesa Cleveland nie udało się zdobyć pierwszego mistrzostwa w historii klubu. Golden State Warriors okazali się być zbyt dobrze zgranym i przygotowanym fizycznie zespołem wygrywając walkę podkoszową, dominując zza łuku. Przyszły sezon to jedna wielka zagadka. Warriors dobitnie pokazali, że ciężka praca, dobry sztab szkoleniowy i odpowiednie wykorzystanie indywidualności (niesamowity Curry, mocny Thompson, solidny Green) to idealna recepta na mistrzostwo, a pamiętajmy że to dopiero początek tego zespołu, który w przyszłym sezonie będzie wymieniany wśród potencjalnych pretendentów do tytułu. Back2Back? Kto wie, czas pokaże. Liga startuje już w październiku. Przygotowanie LeBrona i Curry’ego zobaczycie już podczas pierwszej kolejki.

223232
QWERTYUIDFGHJKL;

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany