NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Konkurs Wsadów podczas corocznego Weekendu Gwiazd elektryzuje jeszcze na długo przed jego rozpoczęciem. Wybrańcy w stawce to dunkerzy z krwi i kości, a w historii tego wydarzenia brali udział najwięksi – Michael Jordan, Dr. J, Kobe, Vince Carter, Dominique Wilkins czy „malutki” Nate Robinson.

Ten ostatni skradał serca publiczności za każdym razem, gdy udało mu się wsadzić piłkę do kosza. Czasami mniej efektownie od rywali, ale na tyle dobrze, by pokonać w stawce między innymi Dwighta Howarda, czy Andre Iguodalę.

Wróćmy do roku 2006. Młodziutki drugoroczniak – Andre Iguodala występujący jeszcze wtedy w 76ers zalicza 30 punktów w spotkaniu Rookie z Sophomore podczas piątkowego wieczoru w Toyota Center. Napędzony nowym kontraktem i szansą zdobycia tytułu najlepszego dunkera w lidze zaczyna show od windmilla z powietrza.

Nate Robinson odpowiada tym samym, ale zamiast windmilla widzimy prawie pełny, 280-stopniowy obrót, który robi wrażenie na całej zgromadzonej publiczności oraz komentatorach w składzie Magic Johnson, Kevin Harlan, Kenny Smith i Charles Barkley.

„Mówiłem Wam, że ten mały człowiek może zdobyć całą publiczność w Toyota Center. Teraz musi zadbać o to, żeby byli tak głośno przez całą noc.” [Magic Johnson]

Kolej na Iguodalę. Do kolejnego slama zaprosił Allena Iversona. Po kilku próbach udało mu się zgarnąć piłkę zza tablicy i wpakować ją do kosza. Mało brakowało, a Andre zarobiłby guza uderzając o tablicę. Komentatorzy zachwycając się slamem krzyczą, że Slam Dunk Contest w końcu powrócił!

855

Co na to Nate? Także poprosił swojego teammate’a o pomoc i zgarnął piłkę wyrzuconą nad obręcz… To chyba za mało, żeby pokonać Iggy’ego? Wyskok robi wrażenie, ale sam pomysł zasługuje na jedyne 44 punkty. Andre prowadzi w stawce o dwa oczka.

Finał

Czas na finał, a w nim rzecz jasna Iguodala i Robinson. Zaczyna ten drugi podając sobie basketballówkę od tablicy, próbując złapać ją w locie i dodatkowo przełożyć gałę pod nogą. Nie wychodzi… Po trzeciej próbie Nate dochodzi do wniosku, że trochę się zmęczył i czas zmienić koncepcję na typowe pod nogą. Po 9 próbie udaje mu się wpakować piłkę do kosza, a ludzie zgromadzeni w hali podnoszą dziesiątki. Sędziowie dali jednak Nate’owi zaledwie 44 oczka.

Co pokaże w pierwszym finałowym wsadzie Andre? Spokojnie podchodzi do lini osobistych. Magic Johnson drwi, że pewnie przyklei taśmę na linii rzutów wolnych. Iggy jednak wyrzuca piłkę w powietrze chwytając ją za plecami i przenosząc ją do drugiej ręki, która ma kończyć slam. Udaje się za drugim razem. „It’s over!” wykrzykuje w swoim stylu Kenny Smith, „It’s over!”. Sędziowie zgodnie po dziesiątkach.

https://www.youtube.com/watch?v=01hM1YG18Nw

Druga finałowa runda rozpoczyna się od zaproszenia na parkiet Spud Webb’a – niegdyś także championa slamów z roku 1986. Spud ma 168 cm wzrostu, czyli o siedem mniej od Robinsona (175 cm). Mimo wszystko Nate przeskakuje przez Webb’a i udaje mu się zapakować piłkę z impetem, który przekonuje zgromadzonych w hali, a także same jury do dziesiątek, a Robinson otrzymuje pełne 50 punktów.

Andre potrzebuje jedynie 45 punktów do zdobycia mistrzostwa. Wydaje się, że to tylko formalność, ale drugoroczniak partaczy trzy pierwsze próby, a jego „zwykłe” pod nogą daje mu 44 oczka. Mamy dogrywkę. W przerwie Kobe daje rady młodemu Iguodali wspierając go w drodze po tytuł.

Dogrywka

Robinsonowi włącza się w końcu kreatywność. Próbuje czegoś niemożliwego, co w jego mocnych nogach staje się prawie możliwe… Alley-oop od tablicy z połowy, z tym że zanim piłka trafia na tablicę zostaje przeniesiona za plecami i pod jedną nogą. Kozak, co? Jeśli ten dunk udałby się Robinsonowi bez wątpienia Iguodala miałby strasznie trudne zadanie. Po 13 próbach, z których dwie prawie wpadły Nate kończy przedstawienie alley-oop’em od tablicy pod obiema nogami kończąc wszystko wsadem – za drugim podejściem… Otrzymuje 47 punktów.

Teraz czas na finałowy dunk Iguodali. Decyduje się na pod nogą tyłem do kosza, co wychodzi mu za trzecim razem. Dunk jest trudny, nie oszukujmy się. Nawet jeśli na luzie pakujesz w szkole nad swoimi ziomkami, trzeba tutaj dobrze wyskoczyć i wiedzieć, w którym momencie wbić piłę do kosza. Slamerów oglądało 20 tysięcy ludzi + miliony przed telewizorami, więc presja jest nie do opisania. Wynik? 46 punktów.

„Zostaliśmy obrabowani!”

Reakcja Allena Iversona i Kobe’ego Bryanta mówi sama za siebie. Iguodala został okradziony z tytułu mistrza. Weźmy pod uwagę dwa fakty. Pierwszy, że dunk Robinsona nad Webb’em może i należał do efektownych, ale czy na 50-tkę zasługuje dunk nad kimś, kto jest od Ciebie niższy? No proszę Was. Czy sama postać Spuda dodała tutaj po dodatkowym punkcie od sędziów?

trnv_7

Druga sprawa to 14 prób ostatniego, finałowego wsada Robinsona… Zresztą Nate skakał po parkiecie tej nocy grubo ponad 20 razy. Trzeba oddać Iguodali, że jedynie wsad z Iversonem stanowił dla niego większy problem. I warto też pamiętać, że wina leżała bardziej po stronie podającego AI niż samego dunkującego Andre.

Konkurs wsadów z roku 2006 przeszedł do historii jako wielki powrót efektownych rozwiązań, ale także jako największy błąd w jego historii. To już za sprawą sędziów… Andre Iguodala bez wątpienia został obrabowany z tytułu najlepszego dunkera ligi, a Nate’owi po raz kolejny się upiekło.

przeczytales-artykul

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany