NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Coroczny All-Star weekend to trzydniowa przerwa od ligowych zmagań i jednocześnie zakończenie pierwszej części sezonu. Po tym wydarzeniu drużyny są już na ostatniej prostej przed rundą playoffs, która rozpocznie się w kwietniu. Po pięciu miesiącach czas na podsumowania tego, co działo się przez ten okres na parkietach NBA. Jeśli śledziliście uważnie zmagania wszystkich zespołów zauważyliście, że mamy kilka niespodzianek. Więcej statystyk oraz przemyśleń znajdziecie poniżej.

atlanta hawksEkipa z Atlanty zajmuje aktualnie pierwsze miejsce w swojej konferencji i może być prawie pewna tego, że pojawi się w tegorocznych playoffs. Aż czterech graczy (Al Horford, Paul Milsap, Jeff Teague i Kyle Korver) zostało wybranych do tegorocznego meczu gwiazd, co pokazuje w jakiej formie są podopieczni Mike’a Budenholzera, którzy podobnie jak Golden State Warriors grają w tym roku niesamowitą koszykówkę. Czy przeniesie się to także na wyniki w playoffs dowiemy się dopiero w kwietniu.

Zespołowa gra to podstawa
Podobnie, jak ekipa z Oakland ma swoich Splash brothers tak Hawks w tym sezonie zawdzięczają wiele Korverowi, który notuje ponad 50% zza łuku, co jest aktualnie najlepszą średnią rzutów za trzy. Atlanta gra także bardzo zespołową koszykówkę zajmując drugie miejsce w asystach zaliczając ich prawie 26 na mecz. Jeśli drużyna będzie mogła dalej występować na parkietach w takim składzie to śmiało możemy ich traktować jako jednych z faworytów do zdobycia mistrzostwa.

toronto raptorsRaptors to w tym roku czarny koń rozgrywek. Mają do dyspozycji niebywałych strzelców w postaci DeRozana, Williamsa, czy Lowry’ego. Ekipa pokonała ostatnio swojego rywala z Atlanty zmniejszając przewagę do siedmiu zwycięstw. Zeszły sezon ekipa z Kanady zakończyła z bilansem 48-34, ale wszystko wskazuje na to, że ten zakończą z o wiele lepszym dorobkiem.

Młode gwiazdy głodne sukcesu
Dużo mówiło się o tym, że Toronto wzmocni się  pod koszem przed końcem trade deadline w postaci silnego skrzydłowego. Potencjalnymi kandydatami byli: Taj Gibson, Faried, czy Garnett, ale żaden z nich nie przeprowadził się do stolicy Kanady, a Raptors dalej mają do dyspozycji na tej pozycji nierównego Amira Johnsona, któremu przydałby się jakiś porządny zmiennik. Tak, czy inaczej Dinozaury zaliczyły wielki progress, a samym klubem zaczęli rządzić w końcu odpowiedni do tego ludzie. Efekty, jak widać są imponujące, bo zawodnicy Casey’ego mają bardzo realne szanse, żeby namieszać w tegorocznych playoffs.

chicago bullsWszyscy pamiętamy nie tak dawne pojedynki Byków przeciwko Heat w finale konferencji, a później w półfinale gdzie ekipa z Chicago dwa razy z rzędu musiała uznać wyższość Miami. Największym problemem, który pewnie śni się po nocach trenerowi Thibodeau są kolana Derricka Rose’a. Nie muszę chyba przypominać o ostatniej przerwie rozgrywającego Bulls, który ten sezon rozpoczął praktycznie w styczniu.

Jimmy Butler przepustką do playoffs
25-letni rzucający obrońca w zeszłym sezonie notował nieco ponad 13 punktów na mecz przy średnio 38 minutach spędzonych na parkiecie. W tym roku jak widać na statystyce powyżej jest liderem drużyny pod względem oczek zostając tym samym jedną z pierwszych opcji w ataku Chicago Bulls. Za te znakomite występy Butler wystąpił w tegorocznym All-Star Game. Pamiętajmy, że to dopiero trzeci sezon Jimmy’ego w barwach Byków.

cleveland cavaliersPo nieciekawym początku sezonu Cavs odrodzili się w dalszej części w dużej części dzięki transferom Imana Shumperta oraz JR Smitha wprowadzających świeżość do zespołu odciążając tym samym samego LeBrona. Pod koszem przydaje się także potwór w postaci Timofey Mozgova większości znanemu z występów w Denver, czy postera z Blakem Griffinem w roli głównej…

Gwiazd po dziurki w nosie
Drużyna z Ohio wreszcie zaczęła zwyciężać. Mając w rosterze takie gwiazdy, że powinni bez problemu dostać się do playoffs, ale czy tam namieszają to już inna sprawa. Pamiętamy, jak to było w Miami, kiedy stworzono big three… Kyrie Irving ciągle pokazuje, że mimo rządów LeBrona potrafi w pojedynkę wygrać mecz trafiając zza łuku, z pół dystansu, czy po dwutakcie. Niepokoi jedynie rola Kevina Love’a, który w Wolves był gwiazdą, zaś w Cavaliers musi pełnić rolę zadaniowca, w której trudno mu się czasami odnaleźć. Mimo wszystko na tablicach jest dalej w dobrej dyspozycji przewodząc pod tym względem w zespole.

washington wizardsZespół naszego najlepszego koszykarza w historii – Marcina Gortata nie tak dawno był jeszcze wyżej jednak od jakiegoś czasu Czarodziejom brakuje trochę tych magicznych mocy. Gracze ze stolicy Stanów Zjednoczonych wygrali w tym miesiącu tylko dwa spotkania, co nie rokuje dobrze jeśli chodzi o drugą połowę sezonu. Co do samego Marcina to Polak w pierwszej odsłonie rozgrywek także spisywał się lepiej, a co najważniejsze grał równo.

milwaukee bucks copyBucks mają w tym roku do dyspozycji pierwszoroczniaka pochodzącego z Grecji – Giannisa Antetokounmpo, który ze swoim zasięgiem potrafi robić różnicę w obronie, jak i w ataku. 20-latek był jednym z uczestników tegorocznego konkursu wsadów, gdzie mogliśmy zobaczyć jego niesamowite atletyczne umiejętności. Patrząc na jego potencjał można śmiało powiedzieć, że za kilka lat będzie bardzo ważną postacią w lidze.

Knight za Williamsa, opłaci się?
Milwaukee wzmocniło skład Carterem-Williamsem, Tylerem Ennisem oraz Milesem Plumlee wymieniając rozgrywającego Brandona Knighta oraz Kendalla Marshalla. Czy to był dobry ruch? Tego dowiemy się za kilka miesięcy, ale jeśli Greek Freak rozwinie jeszcze bardziej swoje skrzydła to Bucks mogą być pewni startu w playoffs.

miami heatHeat w dalszym ciągu nad kreską. Chociaż ich występ to wielki znak zapytania po kontuzji, której doznał Chris Bosh. Bardzo trudno będzie zastąpić skrzydłowego zespołu z Florydy mimo, że Whiteside – największa niespodzianka jak dotąd jeśli chodzi o zawodników gra z każdego spotkania na spotkanie coraz lepiej.

Big three? Nie w tym sezonie
Nawet jeśli uda się Miami dostać się do tegorocznych playoffs to z ich dotychczasowych występów w sezonie regularnym nie można było wyciągnąć optymistycznych wniosków. Jedynie pojedyncze charaktery w drużynie mogą coś zdziałać. Jednym z tych charakterów był właśnie Chris Bosh. Przed D-Wade’em i spółką naprawdę ciężkie zadanie choć po trade deadline ma on do dyspozycji braci Dragiców, za których musieli oddać m.in. Cole’a, Grangera… Miejmy nadzieje, że Pat Riley wie, co robi.

brooklyn netsW zeszłym sezonie Nets kończyli sezon z bilansem 44-38 zajmując 6. miejsce w swojej konferencji. W tym roku na półmetku jest nieco gorzej i to właśnie ekipa z Nowego Jorku zamyka jak na razie stawkę, która może myśleć o tegorocznym mistrzostwie. Oba zespoły ze NY nie błyszczą w tym sezonie. Knicks zaliczają najsłabszy sezon od bardzo dawna będąc na ostatnim miejscu.

golden state warriorsAbsolutna dominacja w pierwszej części sezonu. Duet Splash brothers jest w życiowej formie i to głównie ich zasługą są kolejne zwycięstwa drużyny z Oakland. Steve Kerr – była legenda Chicago jeszcze za czasów Jordana świetnie sprawdza się jak na razie za sterami zespołu. Aż strach pomyśleć, co będzie działo się w playoffs. Mimo, że Golden State to młody zespół ich doświadczenie na parkiecie to przyjemność dla każdego fana koszykówki.

To dopiero początek?
Drużyna przewodzi w lidze pod względem zdobywanych punktów na mecz (110.3), a także w asystach, co świadczy o świetnym dzieleniu się piłką wśród graczy z Kalifornii. Do tego Steph Curry wyrasta na jeszcze lepszą wersję swojego ojca. Ten chłopak każdej nocy daje kibicom takie widowisko, że ręce same składają się do oklasków. Jeśli GSW w dalszym ciągu będą w takiej dyspozycji to mamy pewniaka w finale playoffs.

memphis grizzliesRok temu Grizzlies kończyli sezon zasadniczy na 7. pozycji. To oczywiście półmetek, ale nie myślicie, że to niezły progress? Marc Gasol ma chrapkę na zdobycie statuetki MVP, więc robi co tylko w jego mocy aby dać zwycięstwo drużynie. W tegorocznym Meczu Gwiazd mierzył się przeciwko drugiemu z braci Gasolów – Pauem, co było niezwykle interesującym widowiskiem.

Głodni sukcesu
Oprócz Gasola warto wyróżnić Conely’ego, Randolpha oraz Greena, którzy także dokładają wszelkich starań by przechylić szalę zwycięstwa dla Memphis punktując znacznie ponad 10 punktów na mecz. Jak widać Niedźwiedzie mają w tym sezonie wiele opcji w ataku, jak i w obronie, co przekłada się na bardzo dobre wyniki i już prawie pewną pozycję w fazie playoffs.

houston rocketsTo, że James Harden wyparł ze słownika słowo rekord widać już od dawna. Brodacz nie tak dawno w dwóch spotkaniach rzucił 85 punktów. Jest pierwszą, ale nie jedyną opcją w ataku Rakiet. Jeśli będzie utrzymywał tak dobrą formę może być znaczącym jeśli nie pewnym kandydatem do zdobycia w tym roku statuetki MVP za sezon zasadniczy.

Superman is in the building…
W Houston poziom trzyma także Dwight Howard, który notuje po pierwszej części sezonu nieco ponad 16 punktów na mecz oraz 10 zbiórek. To dwa punkty mniejszy wynik w porównaniu do zeszłego roku, ale Dwight ma jeszcze trochę czasu na poprawę tych rezultatów, a jeśli grałby tak, jak za czasów świetności w Orlando to Rockets mieliby naprawdę wiele do powiedzenia w playoffs.

portland trail blazersUwielbiam oglądać to, co na boisku robi LaMarcus Aldridge. Może nie gra efektownej koszykówki, ale w efektywności nie ustępuje wielu graczom ligi. To chyba aktualnie najlepszy silny skrzydłowy ligi. Potrafi wejść pod kosz, ale jego bronią jest także półdystans dzięki tym rzutom znacznie pomaga Trail Blazers zdobywać kolejne cele.

Gracz od zadań specjalnych
Nie można zapomnieć także o Damianie Lillardzie, który nie jest klasyczną wersją rozgrywającego. Bardziej skupia się na zdobyczach punktowych aniżeli na samym obsługiwaniu swoich kolegów na parkiecie. To bardzo eksplozywny gracz, który podobnie jak Rusell Westbrook potrafi wziąć o wiele większego od siebie przeciwnika na tzw. poster. Lillard pokazał także wiele razy, że nie trzęsie mu się ręka w decydujących dla spotkania chwilach trafiając w tym sezonie kilka efektownych gamewinnerów [zobacz ten przeciwko Houston].

los angeles clippersPowiem Wam, że jestem wielkim fanem Blake’a. Kiedy pojawił się w Clippers zacząłem bardziej interesować się drugą drużyną z Los Angeles. Gracze Doca Riversa grają niezwykle widowiskową koszykówkę dającą show każdej nocy w postaci wsadów, bloków, czy crossoverów. Ale co najważniejsze oprócz widowiskowości drużyna prezentuje wysoką formę zajmując 5. miejsce na zachodzie i w przeciwieństwie do Lakers mogą dość poważnie myśleć o występie w walce o mistrzostwo NBA.

Ciągle jeszcze za wcześnie?
Mimo, że za sterami mają legendarnego Doca to myślę, że LA Clippers potrzebują jeszcze trochę czasu, żeby osiągnąć chociaż finał konferencji. Darzę ten zespół dużą sympatią, ale zawsze czegoś im brakuje, żeby osiągnąć sukces. Mam nadzieje, że w tym roku będzie inaczej i wreszcie zobaczymy Los Angeles dalej niż w drugiej rundzie playoffs.

dallas mavericksOdkąd do zespołu dołączył Rajon Rondo Dallas wreszcie zaczęło grać starą, dobrą koszykówkę znaną przez kibiców z Teksasu. Nie tak dawni mistrzowie NBA dalej liczą się w walce o tytuł zajmując 6. pozycję. Monta Ellis po raz kolejny pokazuje, że może w przyszłości godnie reprezentować Mavericks, bo Dirk ma już swoje lata. Od niedawna Rick Carlisle ma także do dyspozycji Amare Stoudemire’a, który przeprowadził się z zamykających stawkę w swojej konferencji Knicks.

san antonio spursZeszłoroczni mistrzowie w tym sezonie już nie tak wysoko. Ale nie ma co skazywać Spurs na porażkę, bo wiemy że skład wypełniony jest doświadczonymi graczami i dodatkowym wsparciem w postaci Popovicha. Kawhi Leonard wyrasta na lidera zespołu z Teksasu.

oklahoma city thunderTegoroczny sezon usłany jest kontuzjami jeśli chodzi o zespół z Oklahomy. Najpierw Westbrook, teraz Durant… Nie wygląda to ciekawie z perspektywy playoffs, ale jeśli gracze obronią swoją pozycję mogą wystąpić w kolejnej rundzie, a gdy już tam dojdą i w składzie będzie zdrowy Westbrook i Durantula to myślę, że możemy być spokojni o losy Thunder.

rabat

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany