NA CZASIE
    Musisz zainstalować Jetpack plugin i włączyć "Statystyki".

Każdy z nas choć raz grał kiedyś w koszykówkę. Nie ważne, czy byłeś słaby i kumple na osiedlu mieli z Ciebie ubaw, czy zamykałeś im usta jump shotem z ręką na twarzy – najważniejsze, że każdy trafiony rzut dawał Ci radość, a głód na kolejne baskety zwiększał się z akcji na akcje.

Są też wariaci tacy, jak Stephen Curry, którzy są stworzeni do gry w kosza, a oglądanie go w akcji to czysta przyjemność. Na początek przyjrzyjmy się bardziej historii rozgrywającego Golden State Warriors, który dołączył do ligi w 2009 roku. Przez cały ten czas Curry trafił 7 tysięcy rzutów z gry, a sposób w jaki je oddaje to według wielu żywa forma sztuki.

Może to dzięki szybkości, z którą wypuszcza piłkę z rąk lub sposób, z którego przechodzi z dryblingu do rzutu, ale trzeba się zgodzić z faktem, że Steph to ktoś więcej niż gracz pokroju MVP. W tym roku hype na jedynkę Warriors jest niesamowity. Tak jak kiedyś młodziaki wzorowały się na MJ’u, Kobe’m, czy LeBronie tak teraz mały, zwinny, a co najważniejsze efektywny Curry dał kibicom już wiele ekscytujących momentów, za które zgromadzeni w hali Oracle Arena uwielbiają go.

W tym roku Steph wraz z kolegami z drużyny dotarł do Finałów NBA, gdzie zmierzy się przeciwko Cavs. Z tej okazji przyjrzyjmy się bliżej dziełu sztuki, którym jest jumpshot 27-latka.

1 W lidze nie było jeszcze takiego gracza. Kiedy Curry jest rozgrzany potrafi trafić zza łuku w sposób, który wygląda dla niego jak łatwy layup z pod kosza. Zupełnie zmienił postrzeganie trójki i do tego jest rozgrywającym, a ci raczej z reguły nie liderują w zdobyczach za trzy, czy nie biją rekordów należących do Ray’a Allena. Curry’ego to nie obchodzi.

Z reguły próby z dystansu to sytuacja typu catch-and-shoot. Rozgrywający wbiega w pomalowane, defensorzy skupiają się na nim, a gdy nadchodzi odpowiedni moment gracz obwodowy dostaje piłkę i zazwyczaj znajduje się na czystej pozycji do rzutu. Teraz wystarczy tylko odebrać podanie, ustawić odpowiednio stopy i posłać piłkę do kosza znajdującego się 25 stóp dalej. W rezultacie 84% akcji trójkowych kończone są po podaniach kolegów, a 76% to trójki po dryblingu lub sytuacji indywidualnych. Jak dobrze wiemy te sytuacje nie dotyczą Wardella Stephena Curry’ego II.

Nie chodzi tutaj o to, że Curry to słaby catch-and-shooter, bo jeśli mówimy o tym aspekcie gry to Steph bije czołówkę ligi na głowę. Aktualnie jest na dziewiątym miejscu ze 136. trójkami po podaniu notując skuteczność na poziomie 47%. Jak widać powyżej Curry najlepiej czuje się w rogach boiska. Każdy jego rzut z tego miejsca to prawie pewne trzy punkty dla Warriors.

Dużo mówiło się także o drugim z kandydatów do statuetki MVP sezonu – Jamesie Hardenie, który podobnie, jak Curry był najlepszym zawodnikiem w rzutach za trzy z wykreowanej przez siebie pozycji. Nie odejmując nic Brodaczowi Steph to mistrz w sypaniu trójkami z zaskoczenia, po koźle. Dla przykładu: w tym sezonie Denver Nuggets zaliczyli 106 trójek, gdy gracze oddawali rzuty po koźle bądź po wypracowanej przez siebie pozycji. Sam Curry trafił takich rzutów aż 118.

Koszykarze NBA zamieniają 35% okazji za trzy na punkty, 37% wpada po akcjach typu catch-and-shoot, a 32% po dryblingu. Curry to najlepszy rzucający z dystansu po koźle gracz, jakiego widziała liga NBA. Nie tylko prowadzi w statystyce z dystansu po koźle, ale do tego wśród 11 najlepszych to on trafia na najlepszej skuteczności bijąc drugiego Hardena o głowę.

Najlepsi strzelcy z dystansu po wypracowanej przez siebie pozycji:
1. Steph Curry, 147 (43% skuteczności)
2. James Harden, 110 (36%)
3. Damian Lillard, 103 (33%)
4. Chris Paul, 90 (40%)
5. Lou Williams, 88 (31%)

Podczas sezonu regularnego Curry pobił swój rekord rzucając 286 trójek. Prawie połowa z tego to rzuty po koźle, co czyni tego gracza także najlepszym w wypracowywaniu sobie czystych pozycji rzutowych.

Istnieje kilka sekretów w technice Stepha, które pozwalają mu na oddawanie rzutu w ciężkich warunkach. Pierwszym jest fakt, że koszykarz Golden State ma jeden z najszybszych jump shotów w lidze. W materiale Sports Science, który pojawił się już w zeszłym sezonie podano informację, że czas w jakim Curry przechodzi z dryblingu do rzutu to zaledwie 0.4 sekundy.

Nawet jeśli uda Ci się podnieść rękę przed twarz rozgrywającego ekipy z Oakland to warto przypomnieć, że Curry to także najlepiej rzucający w tłoku, gdzie aż roi się od skocznych defensorów.

Oprócz miary z dystansu na przestrzeni dwóch ostatnich lat Steph zrobił wielki postęp jeśli chodzi o grę w pomalowanym. Nie mówię już tutaj o odcinaniu Dwighta Howarda pod koszem. Z 50 zawodników, którzy oddali przynajmniej 350 rzutów z trumny Curry zajmuje 8. miejsce w procencie skuteczności zaliczając 63%. To więcej niż takie kocury jak Dwight Howard, Marc Gasol, czy Blake Griffin.

Słabości? Owszem, gracz miał je jeszcze dwa lata temu, gdy notował zaledwie 49% z pod kosza. Na 168 zawodników, którzy oddali 200 rzutów z 8 stóp Curry uklasował się na 151 miejscu.

Jednak przez te dwa lata dużo się zmieniło. Przede wszystkim słabości Curry zamienił na mocne strony. Znalazł sposób na grę przeciwko większym oponentom i dzięki swojej inteligencji, szybkości, koźle ośmiesza ich w swoich zagraniach na boisku.

Trudno jest sobie wyobrazić, żeby ktoś tak skromny, nie rzucający się z reguły w oczy gracz tak bardzo zmienił tę grę. To, co Curry robi dla koszykówki można porównać do artystów, którzy także zmieniali historię dziedziny, w której się odnajdywali. Kiedyś, za czasów Jordana podobni gracze, jak Steph mogli jedynie ubiegać się w składzie o rolę zmiennika, który wchodził, gdy ekipie były potrzebne szybkie punkty. Teraz młody rozgrywający i jego koledzy są w Finałach NBA i jeśli zdobędą tytuł może to być początek pięknej historii dla klubu z San Francisco.

Przeczytałeś artykuł

Zostaw odpowiedź

Twój e-mail nie zostanie opublikowany